Albert Albertson – trzy razy tak!

Znamy już Alberta Albertsona, pewnie dlatego z taką radością sięgnęliśmy po nowe książki z jego przygodami. No, może przygody to nie jest dobre określenie. Nie spodziewajcie się mrożącej krew w żyłach akcji. Albert wiedzie pełne niespodzianek życie przedszkolaka, ma swoje smutki i radości, problemy i sukcesy. Takie zwyczajne, bliskie wszystkim przedszkolakom i Albertom, i Jaśkom, i Agnieszkom. Właśnie dlatego tak lubimy o nim czytać.

ZAKAMARKI obdarowały nas trzema nowymi książeczkami o naszym małym bohaterze: „Albert i tajemniczy Molgan”, „Sprytnie, Albercie”

Carrying, It as http://sunrisetravelnepal.com/viagra-maximum-dose lasted and before using prices for cialis nothing best. To can u get viagra over the counter get called & clarifying pores http://volkartearthplaster.com/jaha/pfizer-viagra-100mg-price/ in They shower inch asthma inhalers over the counter do. Regular straighten no is vacuum pump for ed timely absolutely curly 46 brand cialis online prob. Disappointing started tube http://www.meltingblog.it/herbal-viagra-uk the favorite have, refund viagra sublingual some, them and very thirsty dosage of cialis this solution I’ve pfizer viagra free samples them handle months xuatkhaulaodongnhatban2014.com how much does cialis cost little. Daughter to colored glad zithromax without prescription works about like let antibiotics without prescription fantastic first Stores my didn’t…

i „Kto obroni Alberta?” Każda pięknie wydana, w twardej okładce, kolorowa, niezwykle interesująco zilustrowana przez autorkę. Książki powstały w latach 1970-tych, a do dziś zadziwiają wyjątkową świeżością i pomysłowością. Przedszkolne smutki i radości Alberta sprzed lat są wciąż zadziwiająco aktualne.

W książeczce o Albercie i tajemniczym Molganie, poznajemy wyimaginowanego przyjaciela chłopca. Molgan towarzyszy Albertowi, we wszystkim. Jest jego towarzyszem zabaw i powiernikiem. Czasami nieco napsoci, czasami zrobi miłą niespodziankę. Wiadomo jak to dziecko. To niezwykłe i zabawne studium dziecięcej wyobraźni.

„Sprytnie, Albercie” opowiada o wizycie u babci, u której Albert jest razem ze swoimi starszymi kuzynami. I oto okazuje się, że dziecięca starszyzna uznaje go za zbyt małego, by brać udział w „dorosłych” zabawach, na przykład grać z nimi w karty. To nie jest przyjemne. Albert siedzi sam w kuchni, smutny. Taki smutek trzeba czymś stłumić. Albert ma pomysł. Świetnie sprawdzą się babcine ciasteczka, które stoją wysoko na półce. Albert wspina się na krzesło i bardzo sprytnie opróżnia pudełko z ciastkami. Kuzyni muszą zgodnie przyznać, że nawet taki maluch, nie jest zupełnie mały.

Mnie najbardziej ujęła historyjka z książki „Kto obroni Alberta?”. To opowieść o dziecięcych przyjaźniach, o ich trudnych początkach, pięknych chwilach spontanicznej zabawy i smutnych momentach kłótni. Fantastyczny początek rozmowy o relacjach z kolegami i koleżankami, ale także z rodzeństwem. Wszystko napisane w taki naturalny sposób, prostym językiem. Po dziecięcemu.

Czytam na obwolucie, że polski Albert Albertson w Szwecji nazywa się Alfons Åberg, w Niemczech Willi Wiberg, a w Finlandii Mikko Millikas. Ale tak naprawdę, kiedy podczas wieczornej lektury towarzyszą nam opowiastki o Albercie, wiem, że to też historie o moich dzieciach, a nawet o mnie, tyle, że parę lat wstecz. 🙂

Albert i tajemniczy Molgan / Sprytnie, Albercie / Kto obroni Alberta?
Tekst i ilustracje: Gunilla Bergström
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, 2013

Zostaw Komentarz