Bajki robotów

Wstyd się przyznać, ale „Bajki robotów” Stanisława Lema przeczytałam po raz pierwszy podczas tych wakacji. Chociaż w sumie czemu wstyd? Przeczytać książkę nigdy nie jest wstyd, a tym bardziej wtedy, kiedy trafia ona w ręce rodzica z rekomendacji dziecka. Mój Najstarszy starannie wyselekcjonował dla mnie opowiadania, wkładając gazetowe zakładki w odpowiednie miejsa. O potem przepytywał z lektury. Ja czytałam i dziwiłam się, jakie trudne i mądre książki czyta mój jedenastolatek.

Pierwsza selekcja objęła najstępujące opowiadania: „Bajka o królu Murdasie”, „Przyjaciel Automateusza”, „Jak ocalał świat” i „Maszyna Trurla”. Kto zna twórczość Lema wie, że jego świat pełen maszyn, robotów, genialnych wynalazców i ich wynalazków opowiada o rzeczach ważnych i bardzo nam, ludziom bliskim. I tak mamy tu jakby nową wersję Makbeta, którego jako żywo przypomina mi król Murdas, mamy filozoficzną opowieść o różnicy między chłodną oceną beznadziejności sytuacji, a nadzieją, która trwa mimo wszystko (Przyjaciel Automateusza).

[selkar id=30615]Widziałam, jak mój Najstarszy podczas lektury czasem nieco się męczył, choć filozoficzne rozmyślania są mu przecież bardzo bliskie. Dlatego z pewnością nie każdego jedenastolatka zachwycą niełatwe opowieści ze świata robotów utrzymane w konwencji tradycyjnej baśni. Ale jeśli macie w domu młodzieńca (lub też dziewczę) z zacięciem filozoficznym to koniecznie podsuńcie jemu (jej) do przeczytania „Bajki robotów”.

Jak mam już w książce kilka kolejnych karteczek i zasiadam do dalszej lektury.

Bajki robotów
Autor: Satnisław Lem
Wydawnictwo Literackie, 2013

Też Cię zaciekawi:

Jedna odpowiedz

  1. U nas to lektura szkolna w tym roku, chętnie przeczytam z synem:)

Zostaw Komentarz