Błękitny zamek z nastoletnich marzeń

Jeszcze ładnych kilka lat „Błękitny zamek” poczeka na moją czterolatkę, ale jeśli macie w domu kilkunastoletnie marzycielki podsuńcie im tą romantyczną opowieść Lucy Maud Montgomery. Może to trochę historia jak z taniego romansu, a jednak tyle w niej znalazłam własnych doświadczeń i uczuć. Piękna i romantyczna opowieść o przekraczaniu barier, pokonywaniu strachu, odwadze i oczywiście miłości.

Moja córcia jest jeszcze zbyt mała, by bliski był mi świat dzisiejszych nastolatek. Czy mocno różni się od świata, który pamiętam ze swojego dorastania? Czy dzisiejsze dziewczyny, podobnie jak my marzą o wielkiej romantycznej miłości? Mam nadzieję, że tak. Choć takie nastoletnie marzenia w zetknięciu z rzeczywistością często bywają bolesne, to jednak my, dojrzałe mamy wspominamy je z rozrzewnieniem.

Lektura „Błękitnego zamku” okazała się dla mnie świetnym sposobem na przeniesienie się do świata nastoletnich marzeń. Chociaż główna bohaterka książki ma 29 lat, to opowiedziana przez autorkę miłosna historia, z pewnością jest w stanie rozpalić nastoletnie umysły.

Książka ujęła mnie nie tylko pięknym językiem i świetnie opowiedzianą historią, ale także tematem, który musiał być niełatwy w czasach, kiedy powieść powstawała. Nad główną bohaterką Valancy, wisi widmo staropanieństwa. Jest traktowana niepoważnie przez swoją rodzinę, łącznie z matką, stłamszona i nieszczęśliwa. Valancy ucieka od tej ponurej rzeczywistości i zamyka się w swoim własnym świecie, w Błękitnym zamku, który zbudowała w swojej wyobraźni.

Pewnego dnia dowiaduje się, że został jej najwyżej rok życia. Taka perspektywa skłania bohaterkę do przeprowadzenia w swoim życiu prawdziwej rewolucji. Valancy buntuje się, porzuca rodzinę, opiekuje się umierającą przyjaciółką i zaprzyjaźnia, a w końcu wychodzi za mąż, za miejscowego dziwaka powszechnie uznawanego za rzezimieszka. Co więcej, sama mu się oświadcza!

Ale o romantyzmie książki najlepiej świadczy jej zakończenie. Nie wygadam się jednak, bo nie chcę Was i Waszych córek pozbawiać najlepszego. Tego „Ach!”, które wydobędzie się z waszych piersi podczas lektury ostatnich stron. I będzie to „ach” zachwytu, nad szczęśliwym zakończeniem, „ach” zazdrości, nad niezwykłą miłosną historią, która przydarzyła się bohaterce i „ach” nostalgii za wspomnieniami z własnego dorastania i własnymi marzeniami. A może Wasze dorastające córki też mają swoje Błękitne zamki?

Błękitny zamek
Tekst: Lucy Maud Montgomery
Tłumaczenie: Joanna Kazimierczak
Wydawnictwo Egmont , 2013

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz