Odnaleziony Bunsch

Najstarsza tworzyła dziś przez całe popołudnie referat na historię. Będzie opowiadała rodzinne historie o pradziadkach ułanach. Przeglądaliśmy więc zdjęcia, listy, odznaczenia, nieśmiertelniki, naszywki z munduru i inne pamiątki. Cały dzień przez nasz dom przewijają się rodzinne opowieści o pradziadku z fałszywą kenkartą, wuju uciekającym z niemieckiego obozu, zaradnych ciotkach, które w czasie wojny prowadziły restaurację, wuju spadochroniarzu spod Arnhem i innych.

Moja fascynacja historią zaczęła się od opowieści dziadka i … powieści Karola Bunscha. Jak tylko sobie o tym pomyślałam, od razu przeszukałam półki z książkami i odnalazłam Dzikowy skarb. Piękne wydanie odziedziczone po rodzicach. Zamierzam podrzucić tę książkę Najstarszej. Zwiedzając zabytki antycznej Grecji biadoliła nad swoją znikomą wiedzą na temat Słowian, Wieletów, Łużyczan i innych plemion zamieszkujących „nasz” skrawek Europy.

Dzikowy skarb, to właśnie powieść z czasów Mieszka I. Rozpoczyna się od śmierci Ziemomysła. W świat naszych przodków wkracza chrześcijaństwo. Wszystko gwałtownie się zmienia. Pamiętam, że czytając po raz pierwszy Dzikowy skarb zachwyciłam się właśnie tą walką starego z nowym. Czytałam książkę z latarką pod kołdrą. Jestem ciekawa, czy spodoba się moim dzieciom. A Wy czytaliście Bunscha?

Dzikowy skarb
Autor: Karol Bunsch
Wydawnictwo Literackie, 1953

Zostaw Komentarz