Gapiszon, krokodyl i… odrobina absurdu

 Bohdan Butenko przewija się w naszym domu pod różnymi postaciami. Jedną z nich jest „Gapiszon, krokodyl i…” niewielka książeczka, która zawiera w sobie dwa wdzięczne opowiadania. Dla nas, dorosłych wychowanych w czasach PRL-u, kreska Bohdana Butenko jest doskonale znana. Kto z was pamięta Kwapiszona i jego niezwykłe przygody? W naszej rodzinnej kolekcji zachowało się kilka cennych odcinków, które spoczywają na półce w moim rodzinnym domu, tak by wszystkie wnuki miały do nich dostęp. Albo „Gucio i Cezar na Wyspie Marchewkowej”. Ale, ale miało być o Gapiszonie. Otóż „Gaapiszon, krokodyl i…” powstał dla naszych dzieciaków, dlatego jak już przewertujecie z nimi swoje książki z dzieciństwa zilustrowane przez tego niezwykłego rysownika – sięgnijcie i po historie Gapiszona.

Gapiszon to odkrywca o złotym sercu. Pierwsza opowiastka,„Krokodylowe jajo” traktuje o zabawnej przygodzie, która chłopiec sam sobie zafundował. Gapiszon dowiaduje się pewnego dnia, że krokodyle znoszą jajka. To mu wystarczy, by postanowić wybrać się na misję – poszukiwanie krokodylowego jajka. Sprawa okazuje się nader łatwa, bo jajo leży sobie spokojnie nad rzeczką.

Gapiszon przemierza rzekę, zabiera jajo do domu i zaczyna je wysiadywać. Nie zdradzę co dzieje się dalej, bo nie mogę przecież odebrać Wam frajdy czytania.

My bardzo lubimy drugie opowiadanie – „Niespodzianka dla babci”. Gapiszon postawia wysłać babci to, co lubi najbardziej – gorącą herbatę. Posłodzoną! Możecie sobie wyobrazić, jak kończy się jego szczytna inicjatywa? A właściwie to chyba nie możecie, bo Butenko prowadzi całą historię we właściwy sobie sposób, wszystko otoczone delikatnymi oparami absurdu. Niezwykle wdzięcznego absurdu.

 

I ten rozbrajający uśmiech Gapiszona. Nie można go nie pokochać od pierwszego wejrzenia. I przeczytania.

Gapiszon, krokodyl i…
Tekst i ilustracje: Bohdan Butenko
Ezop agencja edytorska, 2004

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz