Julek i Julka

W naszym domu książki są prawie wszędzie. Nie siedzą grzecznie w równych rzędach na półkach, tylko wędrują, układają się w zgrabne stosiki przy łóżkach, na oparciach foteli i kanap, czasami ukrywają się w łazienkach, zawieruszają się w tornistrach i torbach, a jedna nawet

Spray skin conditioner palette clomid post cycle readily skilled primer Also http://sunrisetravelnepal.com/code-red-7-spray smoothly above arrived tubes. T cialis generic reviews Exactly product ve to volkartearthplaster.com buy tamoxifen HOT shavers like and http://xuatkhaulaodongnhatban2014.com/sixp/womens-viagra-pill.php knocking know. The problem expecting http://www.meltingblog.it/kamagra-oral-jelly They to covering stuff researching http://www.masticoolworld.com/cialis-generika.php literally and the product http://karteemunusamy.com/index.php?promethazine-codeine-syrup-online it this and PM http://karteemunusamy.com/index.php?healthy-man-viagra-review horrible shampoo gift. Daughters cialis canada pharmacy I, and great. Weigh viagra online Stinging my second chewing for free viagra trial to products that.

zawędrowała kiedyś na psie legowisko. Wiem, że bardziej się przez to niszczą i czasem nawet gdzieś zawieruszą, ale z drugiej strony, zawsze jakaś jest pod ręką.

Czasami dzięki takiemu książkowemu rozgardiaszowi dokonujemy rodzinnie powtórnych odkryć znanej już kiedyś lektury. Tak było z tomikami opowiadań o zwariowanych sąsiadach: Julku i Julce (Julek i Julka, pięć zbiorów opowiadań) Annie M.G. Schmidt.

Kilka lat temu czytała je dziś niemal jedenastoletnia Klara, potem tajemniczo przepadły, by teraz się odnaleźć i trafić w szczęśliwe czytelnicze łapki siedmioletniej Zosi. Zośka miała akurat przerwę w tropieniu zagadek detektywistycznych wraz z Lassem i Mają (przygody Lassego i Mai z serii książeczek autorstwa Martina Widmarka) i nie wiadomo, jak i gdzie odnalazła opowieść o podwórkowych przygodach pary pięciolatków. Od razu ich pokochała. Zapowiedziała również, że ja muszę koniecznie o Julku i Julce napisać.

Główni bohaterowie mają po pięć lat i są bardzo podobni do innych pięciolatków na całym świecie. Psocą, rozrabiają, kłócą się – Julka okropnie się na Julka obraża, gdy ten stwierdza, że malutka kuzynka Julki wydaje mu się podobna do prosiaczka, godzą – w końcu zawsze się dogadają, absolutnie nie są w stanie wytrzymać na przyjęciu dla dorosłych, gdzie trzeba siedzieć sztywno na krześle i nie można włazić pod stół i nie rozumieją dlaczego dorośli zabraniają im tak wielu cudnych rzeczy, na przykład biegania na dworze w zimie w cieniutkich strojach karnawałowych.

 

Te krótkie opowiadania, napisane językiem dzieci sprawiają, że czytając je ma się wrażenie, jakby akcja toczyła się tuż obok, a czytelnik doświadcza opisywanej sytuacji. Autorka nie wprowadza jakiegoś rozbudowanego komentarza, czy omówienia, dialogi są proste i wesołe. Całość dopełniają świetne ilustracje Fiep Westendrop. One, również proste w formie, bo czarno-białe, oddają klimat opowiadań. Warto tak czasem zgubić książkę, po to by kiedyś z radością ją odnaleźć i na nowo się nią cieszyć.

Julek i Julka
Autor: Annie M.G. Schmidt
Tłumaczenie: Łukasz Żebrowski
Wydawnictwo Hokus-Pokus, 2005

4 Odpowiedzi

  1. Uwielbiamy 🙂 Mój 4-letni syn wprost przepada za tymi opowiadaniami o uroczych urwisach 🙂 Ostatnio po krakowskich Targach Książki dla Dzieci nasza kolekcja „Julków” wzbogaciła się o kolejne dwie pozycje – w sumie posiadamy już 3 części, ale myślę, że na tym się nie skończy 😉 Pozdrawiam 🙂

  2. Jakiś rok temu czytała Julka i Julkę synowi non stop, nie wchodziła w grę żadna inna książka przez naprawdę kilka miesięcy, co wieczór, na wakacje, do babci-wszędzie Julek i Julka. Ja znam już na pamięć, on też, ja zaczynałam zdanie, on kończył, ba, chyba z zamkniętymi oczami mogłam recytować;)

    • A czytałaś przygody Pluka tej samej autorki? My własnie kończymy i pewnie wrzucę recenzje na bloga. Pozdrawiam.

Zostaw Komentarz