„Książka do kolorowania” Herve Tullet

wpis w: Bezcenna klasyka | 0

ksiazka-do-kolorowaniaTaka sytuacja: Najmłodsza i Średni przebywają w jednym pokoju, siedzą przy jednym stole i wspólnie robią jedną rzecz przez dobre 20 minut, i nie leje się pot ani łzy. Kto zna moich bohaterów i ich codzienne problemy z wchodzeniem sobie w drogę, wie, że takie rzeczy się nie zdarzają. A jednak! Dzisiaj byłam świadkiem takiej właśnie scenki. Co się stało? Wpadła im w ręce genialna „Książka do kolorowania” autorstwa Hervé Tullet. W książce znaleźli miasto. W mieście samochody, ludzi, domy, schody, koty, ściany, kwiaty – a wszystko woła: „Pokoloruj mnie!” Kolorowali. Wspólnie. Mama patrzyła w zachwycie i cieszyła się, że „Książka do kolorowania” jest takim opasłym tomiskiem.

Jeżeli po książkę do kolorowania sięga czwartoklasista to jest coś na rzeczy, musicie przyznać. „Książka do kolorowania” to bowiem nie taki tam zwykły kioskowy zbór czarno-białych przebitek z bajek Disneya. To wielka twórcza inspiracja do działań artystycznych różnej maści.

Najpierw Średni zdał relację ze swoich poczynań: „Pokolorowałem kroworybę, krowokwiata i krowoptaka”. Najmłodsza nie protestowała, bo nie ruszał jej księżniczek i owoców, które zarezerwowała już dużo wcześniej. Przy okazji pokazała cudowny samochód, który mknął po ulicy w ubawieniu „ramparta”. Do kolorowania miasta zasiedli wspólnie – to prawdziwie rzadki rarytas.

Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po „Książkę do kolorowania”, nie zorientowałam się w jej prawdziwej sile. Doceniłam szeroki wachlarz działań artystycznych, który młodemu artyście podsuwa autor. Jednak pomyślałam sobie, że w sumie jest nieco za gruba i trochę nieporęczna. To absolutnie błędne myślenie.

Szybko zmieniłam zdanie i ucieszyłam się, że tyle cudownych czarno-białych stron pomieściło się w „Książce do kolorowania”. Każda czarno-biała, a każda jakże inna. Za każdym razem, kiedy którekolwiek z dzieciaków po nią się sięga, wertujemy od nowa i zawsze znajdujemy coś nowego i coś niezwykle inspirującego.

 

Prawdziwie fascynujące jest dla mnie także to, że nie raz i nie dwa przyłapałam na kolorowaniu Średniego. Można by pomyśleć, że w czwartej klasie pragnienie kolorowania jest jakby w zaniku. Otóż nic bardziej mylnego. W naszych szkolniakach drzemie wielka potrzeba działań artystycznych, trzeba je tylko zainspirować. W „Książce do kolorowania” takowych inspiracji z pewnością nie brakuje.

Książka do kolorwania
Autor: Herve Tullet
Wydawnictwo Egmont, 2014

Zostaw Komentarz