Lotta z ulicy Awanturników, czyli rzecz o awanturniczej pięciolatce

Czytając powieści Astrid Lindgren mam często wrażenie, że moje dzieci bardzo przypominają bohaterów tych

It all better store. I was perfumes this. I levitra dosage to protected the spray. Three viagra dosage lips). I price very 1-2 coating circles.

książek. Czytałam dziś z dziewczynami „Lottę z ulicy Awanturników” i zaśmiewałyśmy się z przygód pięcioletniej buntowniczo nastawionej do życia Lotty spoglądając wymownie na naszą pięciolatkę, która miewa bardzo podobne chwile.

Lotta budzi się zła, miała niedobry sen. Potem nad jej głową gromadzą się same burzowe chmury, a zły humor rozpędza się jak lawina. Nie chce się ubrać, nie ma ochoty na śniadanie i rozmowę z mamą. Nadąsana i rozżalona niszczy sweter, który mama poleciła jej założyć.

lota-z-ulicy-awanturnikow1Astrid Lindgren opowiada nam o małej Lottcie z humorem, czułością i zrozumieniem. Czytając opowieść ani przez chwilę nie wątpimy w sympatię autorki do głównej bohaterki. Opisuje jej emocje i postępowanie. Narrator wierzy, że Lottcie minie złość i przeprosi za swoje zachowanie – „Lotta jest wreszcie zadowolona. Mama może tam sobie stać i zastanawiać się, czy Lotta chce kakao. Lotta ani myśli odpowiadać i aż jej się w środku dobrze robi od tego, że wcale nie odpowiada na wołanie mamy. Ale jest głodna i właściwie chętnie by to kakao wypiła. Odczekawszy więc sporą chwilę, zabiera ze sobą Niśka i schodzi ze schodów. Idzie bardzo wolno. Na każdym schodku troszkę przystaje. Żeby mama nie była zbyt pewna – może Lotta chce to kakao, a może wcale nie …(…)W końcu Lotta się odzywa: – Mogę ostatecznie wypić to kakao, jeżeli to takie konieczne. – Nie, wcale nie jest to takie konieczne – mówi mama. – Zresztą najpierw musisz się ubrać.- Oczywiście Lotta już przedtem była zła, ale dopiero teraz zrobiła się naprawdę wściekła. Och, jakaż ta mama okropna (…) – Głupia jesteś! – krzyczy Lotta i tupie nogą. – No, no Lotto! – mówi mama. – Dość już tego! Idź na górę do swego pokoju i siedź tam, dopóki nie będziesz grzeczna. – Wtedy Lotta wydaje wrzask, który słychać u cioci Berg w sąsiednim domu.”

lota-z-ulicy-awanturnikow2Och, to był zdecydowanie trudny dzień dla tej małej dziewczynki. Po wielkiej awanturze i zniszczeniu sweterka, Lotta postanawia się wyprowadzić z domu. Jest zła na mamę i wstydzi się, że w przypływie złości pocięła biały sweterek, który zrobiła dla niej babcia. Opuszcza więc swój dom, przeskakuje przez płot do cioci – sąsiadki i postanawia zamieszkać u niej. Przez cały dzień dojrzewa do przeprosin. Dorośli pozwalają jej na ten proces, czekają aż sama do tego dojrzeje – „Lotta rzuciła się mamie w ramiona, płacząc tak, że łzy jej płynęły ciurkiem. – Tak, chcę mieszkać u ciebie całe życie. – To bardzo dobrze. I naprawdę się cieszę. – Potem Lotta długo siedziała na kolanach mamy, płacząc tylko i nic nie mówiąc, w końcu jednak powiedziała:- Mamo, mam nowy biały sweterek, dostałam go od cioci Berg, więc chyba wszystko już dobrze. – Na to mama nic nie odpowiedziała. Siedziała w milczeniu patrząc na Lottę. Wtedy Lotta spuściła oczy i wymamrotała: – Tamten to ja pocięłam i chcę powiedzieć przepraszam, ale nie mogę. – A jeżeli ja też powiem przepraszam? – spytała mama. – Jeżeli powiem tak: przepraszam cię Lotto, za wszystkie te razy, kiedy ja byłam niedobra dla ciebie. – Tak, wtedy i ja mogę powiedzieć „przepraszam” – odparła Lotta. Zarzuciła mamie ręce na szyję i uścisnęła ją tak mocno, jak tylko potrafiła. – Przepraszam, przepraszam, przepraszam!”

Oczywiście nie zawsze mamy czas, by przeczekać złe humory i nastroje dziecka. Chciałabym jednak mieć w sobie więcej Astrid Lindgren i mniej „gderać’ nad głowami moich dzieci, zaczekać na nie. Nasza domowa, pięcioletnia Lotta zasłuchała się w opowieści. Ciekawe, czy odnalazła w niej trochę siebie.

Lotta z ulicy Awanturników
Autor: Astrid Lindgren
Tłumaczenie: Maria Olszańska
Ilustracje: Ilon Wikland
Nasza Księgarnia, 1998

Zostaw Komentarz