Medycznie i życiowo

Najstarsza ma ostatnio fazę na czytanie o medycynie i lekarzach. Dyskutowałyśmy niedawno o Małych bogach Pawła Reszki (przymierzam się do recenzji). Trudna to rozmowa, bo to książka, która odsłania lekarską znieczulicę, wzgardzenie człowiekiem, świat w którym człowiek chory przeistacza się z homo sapiensjednostkę chorobową. Dla odmiany sięgnęłyśmy więc po Jeszcze jeden oddech Paula Kalanithiego. 

JeszczeJedenOddech

Wydawca (Wydawnictwo Literackie) pisze w blurbie, że to: Opowieść genialnego neurochirurga o odchodzeniu w zgodzie z sobą i ze światem. Nie do końca się z tym zgadzam. Owszem jest to na pewno opowieść o odchodzeniu, bo Paul choruje i umiera na wyjątkowo agresywną odmianę nowotworu, ale dla mnie jest to przede wszystkim książka o byciu człowiekiem, o humanizmie, choć również o doświadczaniu śmierci, która jest towarzyszką pracy wielu lekarzy.

Jest to także książka o małżeństwie. Paul i Lucy tworzyli „lekarskie małżeństwo”, obydwoje zapracowani, pogrążeni w swoich rezydenturach niemal siebie utracili. W porę się jednak ocknęli i zawalczyli o swoje małżeństwo. Lucy pisze w posłowiu do zapisków Paula: Kilka tygodni przed jego śmiercią, leżąc w łóżku w naszym domu, zapytałam go: – Czy możesz swobodnie oddychać, kiedy trzymam głowę na twojej piersi? – Tylko tak potrafię oddychać – brzmiała jego odpowiedź. Razem z Paulem nadawaliśmy naszemu życiu głębokie znaczenie – on tworzył je dla mnie, ja zaś dla niego. Uważam, że ta możliwość była największym błogosławieństwem, jakie mnie kiedykolwiek spotkało. (…) Większość naszych bliskich i przyjaciół aż do chwili publikacji tej książki będzie nieświadoma problemów małżeńskich, przez jakie przechodziliśmy pod koniec rezydentury Paula. Mimo to cieszę się, że Paul o nich napisał. (…) Diagnoza Paula była jak cios w czuły punkt, sprawiła jednak, że znów skupiliśmy się na źródle naszego związku, na jego odżywiającej sile.

Temat śmierci i umierania zawisa ciężko nad tą książką, ale przejmujące jest dla mnie świadectwo tego człowieka jako lekarza, jego dywagacje na temat wykonywanego zawodu i człowieczeństwa: Przeżywanie trudnych chwil razem z pacjentem bez wątpienia pociągało za sobą emocjonalny koszt, ale dawało też wiele korzyści. Nie przypominam sobie, abym w całej swojej karierze choć przez minutę zastanawiał się, dlaczego wykonuję tę pracę ani czy jest ona warta wyrzeczeń.

Paul Kalanithi był wybitnie zdolnym lekarzem. Poświęcił się neurochirurgii, choć ukończył również studia z zakresu literatury. Pasjami czytał Whitmana i Dostojewskiego. Cieszę się, że Najstarsza przeczytała jego świadectwo. Postawa tego lekarza, jego spojrzenie na człowieka musi w nas przetrwać, nie możemy dać się przerobić z ludzi w jednostki chorobowe.

Jeszcze jeden oddech

Autor: Paul Kalanithi

Tłumaczenie: Łukasz Małecki

Wydawnictwo Literackie

 

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz