Miauczy kotek Hau

Pamiętacie rosyjskie bajki animowane? Nie mówię o wilku i zającu, bo to znają wszyscy. Ale jest taka bajeczka „O kotku, który miał na imię Hau”. Mamy ją w wydaniu książkowym. Kolejne moje wspomnienie z dzieciństwa. To takie niepozorne maleństwo, przewrotnie zabawne i zabawnie urocze. Historyjka o małym kociaku noszącym „psie” imię.  W książeczce zawarte są trzy krótkie opowiastki o zabawnym kociaku. W pierwszej z nich dorosły kot ostrzega malca, żeby nie kręcił się po podwórku, bo z takim imieniem czekają go tam same nieprzyjemności. Kotek Hau stwierdza, że skoro na niego czekają to trzeba wyjść im naprzeciw. Wraca jednak rozczarowany, bo nie spotkał żadnych nieprzyjemności. Zresztą, nie miał szansy na nie zaczekać, bo pogonił go duży, groźny pies.

W kolejnej opowiastce głodny kociak spotyka małego pieska. Pies właśnie ma spałaszować parówkę. Postanawiają razem poszukać środka parówki, nie udaje im się to jednak, bo zjadają kiełbaskę, a środka wciąż nie widać…

Ostatnią z trzech historyjek lubimy najbardziej. Kociak mieszka na opuszczonym strychu, piesek w domu ze swoimi opiekunami. Pewnego wieczoru nadchodzi burza.Piesek idzie do kotka i namawia go, żeby zszedł z nim do domu, gdzie nie słychać deszczu i grzmotów. Kotek schodzi, ale po chwili postanawia wrócić z powrotem do siebie, bo na dole bać się nieciekawie. „Pójdę lepiej bać się na strych” – stwierdza kotek i przyjaciele idą razem wsłuchiwać się w odgłosy burzy.

 

 

Jako dziecko nigdy nie oglądałam filmowej wersji książeczki.  Ale od czego jest Youtube? Znalazłam! Wersja ciut inna od tej opowiedzianej w książce, ale równie urocza i do tego ten rosyjski. Ach! Jak to pięknie brzmi…

 

O kotku, który miał na imię Hau
Rosyjska bajka filmowa
Biuro Propagandy Kinematografii Radzieckiej, 1979

Jedna odpowiedz

  1. Uwielbiam książki-wspomnienia z dzieciństwa – takie malutkie perełki, które trzyma się, bo nigdy nie potrafiłaś się z nimi rozstać, a teraz nagle zaczynają interesować kogoś innego, mniejszego. I to jest piękne!
    Ja z tej serii mam książkę „Maluszek” i czekam, aż moja Majka będzie potrafiła się nią zachwycić 🙂
    Ściskamy Pomorzanki!

Zostaw Komentarz