„Pieśń o Bernadetcie”, czyli opowieść o niezwykłej dziewczynce

Bernadetta1– Jak to jest z tymi objawieniami? – zapytała mnie kiedyś córka.  – Czy Maryja wygląda w takim objawieniu jak kobieta, jest miękka jak ty, czy raczej jak duch? A Jezus, to po prostu przystojny, długowłosy mężczyzna? Takie pytania nie są dla mnie łatwe, choć jestem praktykującą katoliczką. Tematy objawień są wyzwaniem, choć muszę przyznać, że po przeczytaniu „Matka Teresa. Pójdź, bądź moim światłem” i „Siostra Faustyna. Biografia świętej” więcej w tej tematyce rozumiem.

Mamy październik, w kościele katolickim to miesiąc maryjny, odmawiany jest częściej niż zwykle różaniec. Pewnie dlatego w naszym domu pojawiają się pytania o maryjność i Maryję. Jeżeli macie ochotę na przyglądnięcie się tematowi objawień i dowiedzenie się czegoś więcej o słynnej Bernadetcie z Lourdes, to polecam Wam „Pieśń o Bernadecie” Franza Werfela. Nie jest to bynajmniej hagiograficzna proza, czy też zawiły teologiczny wywód. To zbeletryzowana opowieść o prostej dziewczynie, w której życie wszedł Bóg i to życie mocno zmienił. Jest to również opowieść o współczesnych jej czasach, świecie, ludziach. Ta historia zdarzyła się naprawdę. Prosta, uboga, niezbyt inteligentna dziewczyna Bernadetta Soubirous doświadcza objawień, spotyka się wielokrotnie z Maryją. W związku z nimi doświadcza również wrogości otoczenia, dotyka ją ostracyzm. Ktoś powie, że to bujdy i ckliwe historie. Ja również bardzo ostrożnie podchodzę do tematu objawień, raczej nie odwiedzam miejsc pielgrzymkowych i nie ekscytuję się świętymi obrazkami. Nie wierzę w to, by różaniec z Ziemi Świętej był lepszy od różańca ze sklepu z dewocjonaliami. Jest jednak coś, co mnie w historii ludzi, którzy doświadczyli objawień fascynuje – ich konsekwencja, ogromna wiara oraz owoce ich życia. Ci, którzy doświadczyli objawień, które uznał Kościół zmieniali świat. Nie byli herosami, jakimiś nadludźmi. Bernadeta miała ogromne problemy z nauką, św. Faustyna była biedna i uważana za głupią, św. Teresa z Kalkuty porzuciła prowadzenie szkoły dla dziewcząt i ruszyła w prostym sari na ulice do trędowatych – wielu uznało, że zwariowała. A jednak ta wymieniona przeze mnie trójka ludzi jest wciąż wspominana, przemienili oni świat dookoła, mieli odwagę i wiarę oraz byli niezwykle konsekwentni w swoim działaniu. Patrzę więc na Lourdes i na Bernadetę z ciekawością i uznaniem. Książkę poleciłam starszym córkom. Ta zbeletryzowana opowieść o wydarzeniach z groty w Lourdes i życiu codziennym ludzi z tamtych czasów, będzie dla nich zdecydowanie przystępniejsza niż trudne teologiczno-filozoficzne rozważania o objawieniach, których doświadczała Bernadeta.

Na koniec warto wspomnieć, że autor powieści, Franz Werfel napisał książkę jako wyraz wdzięczności za ocalenie: „ Pewnego dnia w okresie największych utrapień uczyniłem ślub, że jeżeli dane mi będzie wydostać się z beznadziejnego położenia i wylądować szczęśliwie u zbawczych wybrzeży Ameryki, to przed rozpoczęciem jakiejkolwiek pracy zaśpiewam światu pieśń o Bernadecie, najpiękniej jak potrafię. Niniejsza książka jest spełnieniem tego ślubu.” Autor wraz z żoną szczęśliwie przetrwał zawieruchę pierwszego okresu II wojny i w maju 1941 roku opublikował w Los Angeles „Pieśń o Bernadecie.” Ciekawe, prawda?

„Pieśń o Bernadecie”

Autor: Franz Werfel

Tłumaczenie: Maria Kłos

Wydawnictwo PROMIC

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz