„Tulcio” dla przyjaciela małego pingwinka

wpis w: Bezcenna klasyka | 0

Po burzliwej naradzie nasze domowe jury wybrało zwycięzcę konkursu „przytulankowego”. Wybór nie był prosty. Dotarły do nas bowiem rozmaite historie z ukochaną przytulanką w roli głównej. Niektóre były długie, inne krótkie, a jeszcze inne rymowane. Wszystkie opowiadały o niezwykłej przyjaźni między dzieckiem, a jego zabawkowym przyjacielem. Nagrodę w postaci książeczki Magdaleny Piotrowskiej „Tulcio” przyznajemy pani Monice Skrzypczak, która opowiedziała nam o przyjaźni swojego synka Rafałka z pluszowym pingwinkiem o imieniu Pipi. Zapraszam do lektury.

Witam, jestem mamą 5-letnich bliźniaków, Rafałka i Michałka. Moi Chłopcy odkąd pamiętam kochali, kochają i pewnie będą jeszcze długo kochać swoje przytulanki. Przytulanki zajmują honorowe miejsce w ich pokoju, a co wieczór trwają debaty nad tym, która z nich znajdzie sie w objęciach chłopców i razem z nimi zaśnie. Jest jednak bardzo szczególna przytulanka, ukochana od zawsze przez Rafałka. To jest mały, biało-czarny pingwinek, który otrzymał imię Pipi.

Nie wygląda pięknie: jest sprany, troszkę wymiętoszony, kolory mu zblakły i nie jest tak miękki jak na początku. Mimo tego wartość Pipi w oczach mojego synka rośnie z dnia na dzień i można powiedzieć, że już dawno stał się dla Rafałka bezcenny.

Pamiętam, jak w ubiegłym roku w okolicach 6 grudnia, gdy już dawno wszystkie listy do Świętego Mikołaja zostały namalowane, Pipi nagle zaginął. Rafałek zrozpaczony przeszukiwał każdy kąt naszego domku. Łzy w oczach, usta w podkówkę, serce się krajało jak na niego patrzyliśmy. Rozpoczęliśmy razem z nim wielkie poszukiwania pingwinka. I niestety go nie odnaleźliśmy.

Następnego dnia, zaraz po przedszkolu Rafałek szybko pobiegł do swojego pokoju. Gdy po chwili przyszedł do mnie, w rączkach trzymał portret swojego ukochanego Pipi. Powiedział wtedy, że to jest jego nowy list do św. Mikołaja. On już nie chce nowych pięknych zabawek, on prosi, żeby św. Mikołaj odnalazł i przyniósł mu Pipi. Wzruszyłam się wtedy bardzo. Jak mocno musi kochać ten mój synek swojego pluszaka…

Wieczorem razem z mężem jeszcze raz przeszukaliśmy dom i odnaleźliśmy Pipiego. Ktoś go schował do pudełka z grą, w którą moi chłopcy już nie grają. Może Michaś bawił sie w chowanego z pluszakami i zapomniał, że go tam ukrył? Najważniejsze, że Pingwinek wrócił do Rafałka. A wiecie jak Rafałek go powitał? Oczywiście radość była ogromna, ale padło też stwierdzenie: „Mamusiu, Pipi na pewno był na wycieczce a teraz wrócił do domku.” 🙂

Monika Skrzypczak

Praca nadesłana  na konkurs Wygraj Tulcia

 

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz