Zapłakać nad Janko Muzykantem

Doprowadziłam moje dzieci do łez. Użyłam w tym celu starego, znanego i wypróbowanego sposobu: przeczytałam im Janko Muzykanta. Sama po raz kolejny zbuczałam się nad ta książką jak bóbr. Piękna, smutna historia o biedzie i ludzkiej niesprawiedliwości. Niby tak dawno się działo, ale i dziś nie brakuje przecież takich Janków.

Sienkiewicz pisze o świecie, którego już nie ma – chłopi, panowie, dzieciaki dorastające bez szkoły. Co tam bez szkoły! Bez ciepłego posiłku, bez prezentów pod choinką, bez zabawek. Ja jestem sobie w stanie ten świat wyobrazić, choć przecież sama go nie pamiętam. Jednak moje PRL-owsie dzieciństwo też naznaczone było „brakiem”. Brakiem zeszytów w sklepach, walką o chińskie gumki pod koniec wakacji, kupowaniem magla zamiast telewizora, bo to akurat rzucili do sklepu.

I ta wieś z „Janka Muzykanta” też jakby dobrze mi znana. Kiedy spędzałam wakacje u wujka na wsi, w czasie żniw szła w ruch kosa i każdego dnia przewracało się snopki zboża by lepiej schło. Gdzieś jeszcze jest taka wieś?

Ten świat, który już zniknął, świat w którym żyło się w zgodzie z naturą, to jeden z powodów, dla którego warto wspólnie przeczytać nowelę Sienkiewicza . Drugi powód to oczywiście postać Janka – takiej biduli, która nie wiadomo jakim cudem żyła na tym świecie, a która miała tylko jedno marzenie – grać na skrzypkach.

Sienkiewicz pisze tak pięknie i tak pięknie maluje słowem. Takiej polszczyzny nasze dzieci nie usłyszą już ani na ulicy, ani w telewizji. Czytajcie im klasykę, nawet jeśli miałaby ich ona doprowadzić do łez. A może zwłaszcza wtedy… Takie wzruszenia niezwykle ubogacają i otwierają nam oczy na krzywdę innych.

Janko Muzykant
Henryk Sienkiewicz

Zostaw Komentarz