Ja i moja supermoc

wpis w: Rozmaitości | 0

Moje odpowiedzi na trzy konkursowe pytania spodobały się jury RYMS’a na tyle, że nagrodzono mnie książką „Supermoce” Johana Unenge. Książka zawsze cieszy, a uznanie innych – tymbardziej 🙂 Dla chętnych do poczytania moje przemyślenia na temat posiadania supermocy, rozmowach ze zwierzętami i życiu wiecznym. 

1.Jaką supermoc (niewidzialność, życie pod wodą, latanie lub inne) chcielibyście mieć i dlaczego?

A ja mam supermoc! Kiedy dmucham na skaleczony paluszek, przestaje boleć. Kiedy masuję zbite kolanko, łzy przestają toczyć się po policzkach. Kiedy gładzę zgrzaną od gorączki główkę, zapada ona w końcu w upragniony sen. Jest jednak małe „ale”, moja supermoc zaczyna się wyczerpywać. To znaczy nie tak zupełnie. Nie znika całkowicie. Tylko działa słabiej, kiedy z czasem paluszek zamienia się w palec, kolanko w kolano, a główka w głowę. Wtedy moja supermoc zamienia się w zwykłą czułość… A ja bym tak bardzo chciała, żeby ona nie słabła i zawsze działała z taką samą „supermocą”. Nawet, kiedy moje dzieci będą już baaardzo duże. Acha, zapomniałam powiedzieć, że jestem mamą, a moja supermoc działa wyłącznie na moje dzieci. Najsilniejsze działanie obserwowane jest do mniej więcej czwartego roku życia.

2. Czy da się rozmawiać ze zwierzętami? W jakim języku?

Oczywiście, że ze zwierzętami można rozmawiać. Najlepiej rozmawiać z nimi w języku ludzi. Zwierzęta doskonale rozumieją naszą mowę i ubolewając nad niepojętym wprost ograniczeniem człowieka, który nie jest w stanie opanować żadnej innej mowy poza swoją własną. Oczywiście istnieją ciągle gatunki, które języka ludzi nie opanowały w stopniu wystarczającym, między innymi motyle, szczypawice, żyrafy, czy gekony. Wynika to po prostu z tego, że nigdy nie musiały one zanadto obcować z człowiekiem. Zresztą ten i tak z pewnością nie podjąłby najmniejszego wysiłku, by zrozumieć ich mowę. Za to inne gatunki takie jak konie, psy, koty, krowy, czy gęsi można uznać za ekspertów od języka ludzi. Co prawda, ich umiejętność jak dotąd ogranicza się do rozumienia tego, co mówi człowiek. Ciągle nie opanowały sztuki wypowiadania się po ludzku. Uznały jednak z pewnością, że skoro to człowiek jest istotą wyżej rozwiniętą, niech on wykona choć minimalny wysiłek i nauczy się rozmawiać po zwierzęcemu. A tymczasem jemu nawet nie chce się próbować rozumieć.

3. Czy fajnie byłoby żyć wiecznie i zawsze być dzieckiem?

Życie wieczne wcale mi się nie uśmiecha i „zawsze bycie dzieckiem” też nie. Z bardzo prostego powodu: gdybyśmy zawsze byli dziećmi, najprawdopodobniej nigdy byśmy nie docenili jak fajnie jest nimi być. A tak przynajmniej wiemy, co straciliśmy.

Wyniki konkursu na stronie RYMS:
Gdyby tak mieć supermoc… – wyniki konkursu:).

Zostaw Komentarz