Kindle- Mamaczyta się oswaja:)

wpis w: Rozmaitości | 1

Wyruszyłam wraz z rodziną w dosyć długą, bo niemal trzymiesięczną podróż po zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Nasza siedmioosobowa rodzina mieszka teraz w kamperze nazywanym przez Amerykanów RV lub po prostu motorhouse, bo to rzeczywiście taki dom na kółkach.

Podstawowym problemem moich dzieci przed wyjazdem była obawa, że nie będą miały co czytać w czasie naszej podróży. Książki w wersji papierowej są jak wiadomo dosyć ciężkie, a my mieliśmy limity bagażowe i całe mnóstwo rzeczy do zabrania. Zdecydowaliśmy się więc zakupić czytnik, wybraliśmy Kindlakindle i załadować go książkami dla nas wszystkich. Zamówiliśmy także prenumeratę Tygodnika Powszechnego i w ten sposób jesteśmy na bieżąco z wydarzeniami w kraju i mamy ciekawą publicystykę. I tak Najstarsza czyta sobie „Rutkę” Joanny Fabickiej, Średnia „W pustyni i w puszczy”- to jej lektura szkolna na wakacje oraz „M jak dżeM” Agnieszki Tyszki a Młodsza i Najmłodsza „Mikołajka” oraz „Franka Einsteina i palec elektryczny” Jona Scieszki.

Jedyny problem, to wyrywanie sobie Kindla z rąk i kłótnie, ale jakoś dziewczyny się dogadują. Mają jeszcze kilka książek i komiksów przywiezionych z Polski, wiec nie jest aż tak źle. Jak uda mi się przechwycić czytnik, to napiszę recenzje.

Pozdrawiam z Yosemite.

Jedna odpowiedz

  1. Super wyprawa! Zazdroszczę! A co do czytników, to tak – są nieocenione na czas podróży. Ja ostatnio też załadowałam mojego Kindla książkami na lato. Co do „kolejki do czytnika” to polecam wgranie sobie na smartfona aplikacji Kindle – mam na swoim iPhonie i bardzo się sprawdza – mam wszystkie te książki (i gazety) co na Kindlu, zawsze pod ręką, no i można się z kimś podzielić. Pozdrowienia!

Zostaw Komentarz