Pamiątka z wakacji

wpis w: Rozmaitości | 0

Nadchodziły wakacje, więc razem z moimi rodzicami postanowiliśmy ustalić, co będziemy robić w tym roku. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy planować.

– Może pojedziemy w góry? – zaproponowała mama.

– Nie, lepiej pojedźmy do Afryki – mówił tata.

A mi zawsze marzył się wyjazd na Hawaje. Pragnąłem kąpać się w ciepłych, czystych wodach, próbować tamtejszego jedzenia, zwiedzać dzikie miejsca. Rodzice po obliczeniu funduszy stwierdzili, że taki wyjazd jest możliwy. Hurra! Jedziemy na Hawaje. Pomysł wyjazdu był super, ale wiecie co? Najlepsze w tym było to, że miał jechać z nami Alcest. Nie wiem, czy to mówiłem, ale Alcest to ten kolega, który bardzo dużo je i jest gruby. Chyba nie muszę wam mówić, jak bardzo nie mogłem się doczekać tego wyjazdu.

Pewnego sobotniego ranka, przed wyjazdem, chciałem wypróbować mój piękny, naprawiony rower. I co? Wypróbowałem go tak, że się przewróciłem. Wieczorem ręka, na którą upadłem, tak spuchła, że trzeba było wezwać doktora. Okazało się, że trzeba wsadzić mi rękę w gips. O nie! A co z naszym wyjazdem na Hawaje? Rodzice uspokoili mnie, że nasz wyjazd dojdzie do skutku. Ale ja bałem się, co z moimi kąpielami i wycieczkami po dzikich miejscach. Muszę wam powiedzieć, że wakacje na Hawajach się udały. Wchodząc do wody, mama nakładała mi na gips worek plastikowy i niestety musiałem pływać w „kółku”. Ale i tak było super. Jeśli chodzi o wycieczki, to zobaczyłem wiele dzikich, tajemniczych miejsc. Chorą rękę trzymałem wtedy na specjalnej chuście. Posmakowałem regionalnych potraw, były pyszne. Poznałem wielu przyjaciół, a każdy z nich podpisał mi się na gipsie, włącznie z Alcestem. Nie wiem, czy to mówiłem, ale Alcest to ten kolega, który dużo je.

Po powrocie do Gdańska lekarz ściągnął mi gips, a podpisy przyjaciół stały się piękną pamiątką z wakacji.

Igor Jarowoj, kl. Va

Zostaw Komentarz