Rzeszowskie spacery dla przedszkolaków

wpis w: Dla maluszków | 2

W Rzeszowie do tej pory nie byliśmy. Przedszkolaków w rodzinie też już nie ma, ale książeczkę wydaną przez Podkarpackie Stowarzyszenie dla Aktywnych Rodzin przyjęliśmy pod naszą strzechę z otwartymi ramionami. Kolorowa lektura to świetna okazja do zaprzyjaźnienia najmłodszych nie tylko z książką, ale także z rodzinnym miastem. A dla nas mieszkańców z drugiego końca Polski? Jeśli wybierzemy się kiedyś do Rzeszowa, książeczka będzie dla nas najprostszym przewodnikiem po mieście.

 

Zawsze niezmiernie się cieszę na takie lokalne inicjatywy. Wyobrażam sobie, jak trudno jest wydać książkę: trzeba zgromadzić niemałe grono entuzjastów, żeby tego dokonać. Do tego jeszcze książkę dla najmłodszych! Serdecznie gratuluję inicjatorom odwagi i zaangażowania. Książki niestety coraz częściej wychodzą z mody. Tym bardziej chylę czoła.

Ze sztywnych, przystosowanych dla najmłodszych czytelników kart książki wyłania się obraz niezwykle ciekawego miasta. W Rzeszowie nie brakuje zabytków i pomników,  jest rzeka Wisłok z wieloma mostami, ale jest też cała masa atrakcji dla dzieci: multimedialna fontanna, skate park, miasteczko ruchu drogowego oraz liczne place zabaw. Miasto, które tętni życiem i ma aktywnym rodzinom wiele do zaoferowania.

Warstwa graficzna i słowna nie wprawia może w zachwyt, ale domyślam się, że książeczka nie ma ambicji trafienia na literackie listy bestsellerów.  Ma przybliżać młodym czytelnikom atrakcje miasta Rzeszowa i zachęcać do korzystania z wypoczynku na świeżym powietrzu.

Trzyma kciuki, żeby się udało. Gdyby do Rzeszowa było nieco bliżej, sami już dziś chętnie wybralibyśmy się by…”zejść teraz pod ziemię, w starych podziemiach ujrzeć skarby liczne. Małym odkrywcą zostać jest przyjemnie w głębi Podziemnej Trasy Turystycznej.”

 

Rzeszowskie spacery dla przedszkolaków
Podkarpackie Stowarzyszenie Aktywnych Rodzin, 20016
Gdziecko.pl

Też Cię zaciekawi:

2 Odpowiedzi

  1. Książkę mam, dostałam w ramach promocji na pikiniku organizowanym przez muzeum okręgowe, swoim przedszkolakom przeczytałam bez fajerwerków. Szczerze książka jest słaba. Nigdy bym jej nie kupiła. Nie niesie ze sobą żadnych emocji czy informacji merytorycznych. Dziwi mnie twój zachwyt.

    • Nie zachwycam się, ale doceniam inicjatywę. Wolę, żeby na piknikach rozdawali książki zamiast balonów, czy pokemonów. Pozdrawiam

Zostaw Komentarz