Wielka księga do czytania, oglądania i dotykania

To była pierwsza książka, która w księgarni wpadła w oko mojej córeczce. Wiadomo: duża i różowa. Pewnie bym jej nie kupiła, gdyby nie złożona wcześniej obietnica, że każdy może coś wybrać. Zbyt cukierkowa. „Wielka Księga Kocham cię!” okazała się jednak strzałem w dziesiątkę. Choć tekstu w niej niewiele, wrażenia estetyczne z kontaktu z tym wydawnictwem są niezwykłe. To nie tylko książka do czytania, ale także do oglądania i… dotykania.


To książka o miłości. Mały króliczek opowiada o tym, jak dobrze jest mówić „kocham cię”, jak cudnie jest czuć się kochanym. Opowiada o tym, kogo i co kocha. Na jego liście, obok mamy i taty jest też piesek Łatek, koleżanka Tosia, lody, spaghetti i truskawki. I najważniejsze: króliczek nie zapomina o sobie. „Kocham to… że jestem sobą” – mówi.

I choć książeczka jest super-słodka i mega-cukierkowa, mnie wyjątkowo ujęła za serce. Zresztą nie tylko mnie. Czytałyśmy ją razem już pewnie kilkadziesiąt razy. O miłości i kochaniu zawsze jest przyjemnie poczytać. A tutaj dodatkowo, podczas czytania oglądamy śliczne, kolorowe ilustracje.

[selkar id=137479]Książka ma jeszcze jedną wyjątkową cechę. Wydrukowana jest na grubym papierze, a niektóre elementy są lekko wypukłe. Kiedy przesuwamy palcami po kartkach, czujemy wypukłe motylki, serduszka i guziczki w sweterku króliczka. A na okładce niespodzianka: mordka, uszka i łapki króliczka są przyjemnie mięciutkie, zrobione jakby z delikatnego filcu, tak, że nie widać tego na pierwszy rzut oka. Taka książeczka do dotykania.

Ostatnio przyłapałam moją córeczkę, kiedy skupiona ubierała lalkę i recytowała pod nosem: „Gdy kogoś kocham, setki motyli tańczą w moim sercu…” Wszystkie małe dziewczynki i wszystkie mamy małych dziewczynek spędzą z „Wielką Księgą Kocham Cię!” mnóstwo miłych chwil.

Wielka księga. Kocham Cię!
Tekst i ilustracje: Moroney Trace
Tłumaczenie: Sergiusz Olejnik
Wydawnictwo Papilon, 2009.

Zostaw Komentarz