Przed wizytą u dentysty… Przeczytaj książkę!

Lubicie wizyty u dentysty? Ja mam szczęście, mam trzech stomatologów w rodzinie i jedną dentystkę-koleżankę. Dla nas wizyta u dentysty, to odwiedziny u wujka lub cioci. Właśnie taka specjalizująca się w chorobach zębów i dziąseł ciocia poprosiła mnie o napisanie recenzji książek przygotowujących dzieci do wizyty lekarskiej. Pomyślałam sobie wtedy, że badanie i leczenie dziecka to także stres  dla lekarza. Jak to zrobić, żeby dziecka nie zniechęcić? Zwłaszcza, że opowiadając o stomatologu rodzice używają często sztandarowego sformułowania: TO NIE BĘDZIE BOLAŁO. Co dla dziecka oznacza jedno – to BĘDZIE bolało, trzeba uciekać! Moja koleżanka dentystka poleciła mi książeczkę autorstwa Stephena Cartwrighta z serii To nic strasznego, Idę do dentysty.

Solidna okładka i grube, kartonowe strony sugerują wydanie adresowane do najmłodszych. Jest to opowieść o rodzinie państwa Kwiatkowskich, którzy udają się na kontrolę do dentysty. Towarzyszymy im w drodze do gabinetu, oczekiwaniu w poczekalni, poznajemy razem z nimi panią pielęgniarkę i pana doktora. Potem krok po kroku, obrazek po obrazku, oglądamy podstawowe badanie stomatologiczne – przegląd zębów i leczenie.

[selkar id=62136]Jacek Kwiatkowski ma dziurę w zębie. Lekarz wciera w jego dziąsło maść, a następnie podaje znieczulenie i leczy chorego zęba. Opowieść kończy się instruktarzem prawidłowego mycia zębów (koniecznie po każdym posiłku) i zapisaniem się rodziny Kwiatkowskich na wizytę kontrolną. Treść niby banalna i oczywista, ale mojej pięciolatce spodobały się obrazki przedstawiające wykonywanie zastrzyku znieczulającego, oraz te wyjaśniajace krok po kroku etapy leczenia, np. pracę ślinociągu i przygotowywanie specjalnej masy, do wypełnienia dziury w zębie.

 

Moje starszaki mają w swoich bibliotecznych zbiorach kilka książeczek z serii Mądra mysz, w tym – Mam przyjaciółkę dentystkę. To opowieść w podobnej konwencji, przeznaczona jest dla starszych dzieci, więc zawiera więcej nazw i szczegółów. Tu także towarzyszymy dziecku w trakcie wizyty w gabinecie stomatologicznym. Darek jest na wizycie kontrolnej. Młody czytelnik poznaje wraz z chłopcem nazwy sprzętu dentystycznego, a także poszczególne pomieszczenia przychodni dentystycznej, w tym sterylizatornię i pomieszczenie rentgena.

Książki te nie są może pasjonującymi opowieściami. Nie pochłoną nas bez reszty, nie zachwycą. Myślę sobie jednak, że skoro dla wielu dzieci (dorosłych również) wizyta u stomatologa wiąże się ze stresem, to taka lektura może okazać sie bardzo pomocna. W imieniu leczących dzieci stomatologów apeluję – rodzice przygotujcie dzieci do takiej wizyty i nie straszcie dentystą!

Idę do dentysty
Autor: Stephen Cartwright
Book House, 2008

Mam przyjaciółkę dentystkę
Autor: Ralf Butschkow
Tłumaczenie: Bolesław Ludwiczak
Media Rodzina, 2011

9 Odpowiedzi

  1. bardzo fajny pomysł na książkę:) dzieci mające wiedzę na temat przebiegu wizyty mniej się boją dentystów

    • Jasne! Pamiętam, jak zszywano mi łuk brwiowy. Najpierw wmawiano mi, że NIE BĘDZIE BOLAŁO i „zlepią ranę klejem”, a potem trzy pielęgniarki mnie trzymały, a chirurg zszywał. Dlaczego nie mówić dzieciom prawdy?

  2. Jasne, że dziecko trzeba poinformować co i ile czasu będzie się robiło w jego buźce. Jeśli wszystko wytłumaczy się na spokoju to nie będzie żadnego problemu. Mali pacjenci są najlepsi 🙂

  3. Pierwsza wizyta zawsze najtrudniejsza, ale najważniejsze, żeby od samego początku nie zrazić dziecka do stomatologa, tylko pokazać mu, że taka wizyta nie musi oznaczać niczego złego ?

  4. Nie można ukrywać i oszukiwać dziecka co do dentysty, nie można go też straszyć, bo jeśli na samym początku się zrazi, to będziemy mieli większy problem z zaprowadzeniem go na wizytę niż przy pierwszej wizycie.

  5. Pierwsze wizyta u stomatologa właśnie za nami. Nie było łatwo, ale fachowy dentysta będzie wiedział jak rozmawiać z dzieckiem. Tak właśnie było w naszym przypadku 🙂

Zostaw Komentarz