O średniowiecznej feministce: „Hildegarda z Bingen. Opowieść o życiu naznaczonym łaską”

wpis w: Dla dzieciaków-uczniaków | 0

H1Mam kłopot ze średniowiecznymi świętymi. Są tacy smutni, z reguły niewiarygodnie cierpiący i nieżyciowo cierpliwie znoszący ciężki żywot. Zaintrygowała mnie jednak Franciszka, bohaterka pięknej książki Anny Piwkowskiej, nastolatka, która pokochała urodzoną w 1098 roku świętą mniszkę, Hildegardę z Bingen. Podążając śladem Franciszki, sięgnęłam po „Hildegardę z Bingen. Opowieść o życiu naznaczonym łaską.”

To niezwykle smutne, jak przywykliśmy do banalizowania znaczenia epoki średniowiecza. Hildegarda każe zweryfikować takie myślenie. Jej życie, wybory których dokonała i działalność robią niezwykłe wrażenie. Hildegarda urodziła się w okresie krucjat chrześcijańskich, w 1098 roku jako dziesiąte dziecko swoich starzejących się rodziców. Nie była ulubieńcem rodziny, wypieszczonym maluchem. Jej matka, wyczerpana macierzyństwem, pozostawiła córkę piastunce, a ojciec nie interesował się swoim potomstwem. Rodzina była zamożna, więc Hildegardzie nie brakowało jedzenia, była zadbana, ale nie zaznała rodzicielskiej miłości. Gdy zaczęła słyszeć Głos, który jako osoba dorosła rozpoznała jako natchnienie, głos Boga, rodzina zdecydowała się odesłać ją na wychowanie do klasztoru. Mała Hildegarda przeraziła ich swoimi zdolnościami przewidywania przyszłości. Rodzina wolała się pozbyć problemu. Tak pisze o tym wydarzeniu: „Zostałam oblatką w klasztorze św. Disiboda. Uczynienie dziecka oblatem oznaczało oddanie go na zawsze. Niektórzy czynili tak, aby wypełnić ślubowanie, inni, aby ograniczyć to, czego w domu było w nadmiarze. (…) W przypadku niektórych wysoko postawionych rodzin, takich jak moja, był to sposób wyśmienity i dobrze widziany, aby córki poślubiły Naszego Pana.  Mój ojciec dziesiątą część wszystkich dóbr przekazywał diecezji mogunckiej. Ja, która byłam dziesiątym dzieckiem, stałam się więc dodatkową daniną. Wybaczyłam to mojemu ojcu niesionemu wiatrem, nieświadomemu kowalowi mojego losu.” Hildegarda była małą, przerażoną dziewczynką, gdy trafiła do klasztoru.  Miała osiem lat.

W tej opowieści świętej o swoim życiu zaintrygowała mnie szczerość z jaką pisze o strachu, wyobcowaniu w klasztornych murach, marzeniach o ładnych a nie tych zgrzebnych, codziennych habitach, marzeniu o zabawkach i beztroskiej zabawie. Młoda Hildegarda, której przydzielono opiekę nad chórem sióstr, proponuje by śpiewając tańczyły. Pisze: „Pilnowałam jednak, żeby każda siostra nie skupiała się tylko na głosie, lecz także posiadała świadomość swojego ciała jako całości, bowiem jest ono pudłem rezonansowym i instrumentem.” Nietypowe myślenie jak na średniowieczna mniszkę, prawda? Gdy Hildegarda była już przełożoną zakonną ganiono ją za jej zachowania: „(…) uczyłam moje córki, że modlitwą jest też chodzenie po trawie w zawiązanych sandałach, z włosami rozwianymi, bez welonu, zachłystywanie się powietrzem i wonią kwiatów. Wiele lat później Tengswich, opatka w Andernach, ganiła mnie słowami: Doszły do naszych uszu głosy o waszym jakżeż nietypowym zwyczaju, a mianowicie, że wasze dziewczęta w dni świąteczne owijają się śnieżnobiałymi płótnami, zakładaja na głowę starannie uplecione wieńce (…) a wszystko to pomimo że Ojcowie i Pasterze Kościoła zabraniają w licznych przestrogach przepychu(…).”
H2Hildegarda dostrzegała piękno otaczającego ją świata, również piękno w sobie i w tym pięknie adorowała Boga: „Tak sobie to tłumaczyłam: Syn Boży przyjął ludzką postać w kobiecie. Ta przyjęła go w pięknie swej dziewiczości, która nie może być sprowadzona wyłącznie do ciała.” Hildegarda nie zajmowała się jednak wyłącznie kontemplowaniem piękna. Miała wizje, które nazywała Żywym Światłem. Konsultowała swoje doświadczenia z przełożonymi i spowiednikami. Uznano je za objawienia i nakazano spisywać. Hildegarda korespondowała w tej sprawie z Bernardem z Clairvaux. Podczas Synodu w Trewirze papież odczytał fragmenty jej Scivias.
Hildegarda, to niezwykła kobieta, feministka w czasach przedfeministycznych. Jej mniszki ubierały się na biało i zielono, ozdabiały klejnotami, praktykowały sztukę i taniec. Święta korespondowała z największymi osobistościami swych czasów, w tym z Fryderykiem Hohenstaufem, zwanym Barbarossą, któremu przepowiedziała, że zostanie cesarzem. Upominała go jednak później za sprzyjanie antypapieżowi Wiktorowi IV. Angażowała się również politycznie. Publicznie nauczała w katedrze w Trewirze. Ganiła korupcję w Kościele. Wiadomo również, że miała dar uzdrawiania. Umarła 17 września 1179 roku. Rozpoczęto proces kanonizacyjny, ale nie został on dokończony. Na jej kult dozwolił w 1324 roku papież Jan XXII. Była kobietą niezwykłą, przekraczająca ramy epoki, w której żyła.
Książkę o Hildegardzie poleciłam mojej córce. Najstarsza jest gimnazjalistką i chciałabym, by ucząc się, poznając Średniowiecze, patrzyła na tą epokę szerzej, by wiedziała o niej więcej. Dołączam do Franciszki Anny Piwkowskiej i polecam lekturę o niezwykłej Hildegardzie.

„Hildegarda z Bingen. Opowieść o życiu naznaczonym łaską”
Autor: Lucia Tancredi
Tłumaczenie: Magdalena Dobosz
PROMIC, 2015

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz