Nastolatkowo. Moje Bullerbyn.

wpis w: Dla dzieciaków-uczniaków | 0

Moje Bullerbyn Barbary Gawryluk poleciła mi moja jedenastoletnia córka. Poradziła też, bym tę książkę zrecenzowała. Przychylam się więc do jej sugestii. Moje Bullerbyn to historia jakich w ostatnich latach wiele dookoła, opowieść o emigracji zarobkowej. Rodzice Natalki – głównej bohaterki, lekarze, otrzymują korzystną propozycję pracy w Szwecji. Mieszkają i pracują w Krakowie, lecz w związku ze zmianami w organizacji pracy szpitala, grozi im utrata pracy. Decydują się skorzystać ze szwedzkiej oferty i przyjmują posady w małym szpitalu w środkowej Szwecji.

Dziewczynka rozumie problemy rodziców, ale jednocześnie bardzo nie chce opuszczać swojego pięknego miasta, koleżanek, grupy tanecznej w której tańczy i przede wszystkim nie chce rozstać się z dziadkami, z którymi na co dzień mieszka. Co innego jej mali bracia bliźniacy, dla nich taki wyjazd to przygoda. Decyzja zostaje jednak podjęta poza nią, pomimo jej sprzeciwu. Wyjeżdżają.

W Szwecji czeka na nich piękny dom, jakby wyjęty z opowieści Astrid Lindgren. Natalka otrzymuje śliczny pokój w wieżyczce. Jej życie się jednak mocno komplikuje. Musi stawić czoła nowej szkole, trudnemu językowi szwedzkiemu, szwedzkim zwyczajom, obiadom na stołówce, które jej nie smakują i kolegom, którzy podśmiewują się z jej polskiego, szeleszczącego języka. Na szczęście zaprzyjaźnia się z Kariną – Polką która również od niedawna mieszka wraz z rodzicami w Szwecji. Spotyka w szkole dzieci z różnych krajów na świecie, nie musi rezygnować z hip-hopu i poznaje tajemniczą Selmę.

 

Wkrótce Natalia odkrywa, że ma dwa domy, ten w Krakowie i ten w Szwecji. Znam wiele dzieci uczęszczających do szkoły, w której uczą się również moje córki. Sporo tam dzieci, które przez jakiś czas mieszkały z rodzicami poza Polską. Są również i takie, których jedno lub obydwoje rodzice wyjechali pracować zagranicą, a dzieci zostały w Polsce pod opieka dziadków. Te pierwsze po powrocie miały w szkole pewne problemy, głównie z polską ortografią i gramatyką. Te drugie bardzo tęsknią za rodzicami.

Migrowanie, przemieszczanie się, zmiany pracy, szkół, to znak naszych czasów. Dzieci podobno do takich zmian szybko się adaptują, łatwo uczą się języków obcych, zawierają znajomości, ale to wcale nie znaczy, że takie przenosiny są dla nich proste. Polecam Moje Bullerbyn.

 

Moje Bullerbyn
Autor: Barbara Gawryluk
Ilustracje: Natalia Talarek
Wydawnictwo AKAPIT PRESS, 2011

Zostaw Komentarz