Wnuczka do orzechów. Jeżycjady ciąg dalszy!

wpis w: Dla dzieciaków-uczniaków | 1

musierowicz1Zaczytałyśmy się z Najstarszą ostatnio. W naszych zachłannych czytelniczych rączkach pojawiło się kilka długo oczekiwanych książek. Postanowiłyśmy podzielić się sprawiedliwie i bezkonfliktowo, bo kilka sporów o pierwszeństwo w czytaniu wisiało w powietrzu i atmosfera gęstniała niczym mgła za oknem. Najstarsza jest idealnym kompanem do czytania, bo wpada w zaczytanie, czyta szybko, nastepnie oddaje książkę, pozwala nacieszyć się innym spragnionym lektury, by po kilku dniach, czy tygodniach do tej książki powrócić, posmakować jeszcze raz, poczytać ulubione fragmenty.

Tak właśnie było z „Wnuczką do orzechów” Małgorzaty Musierowicz, naszą długo oczekiwaną listopadową premierą czytelniczą. Jesteśmy zdecydowanymi fankami Jeżycjady. Przyznaję, Najstarsza zna lepiej wszelkie pokoleniowe zawiłości i rodzinne historie Borejków, Pałysów, Robrojków, Strybów i innych osobników  zaprzyjaźnionych i niekiedy skoligaconych z mieszkańcami starej kamienicy przy Roosevelta w Poznaniu.

Jakże przyjemnie było zanurzyć się w ten ciepły świat Jeżycjady stworzony przez panią Musierowicz! Uśmiechnąć się czule do starych państwa Borejków, pochylić nad ich mądrością, zajrzeć do gościnnego wiejskiego domu Pulpecji i Floriana, trochę pośmiać z nadwrażliwości Idy, przyklasnąć tej gorącej miłości pani laryngolog i jej zapracowanego męża neurochirurga Marka, obserwować rodzące się uczucie Dorotki i Józinka, ponaigrywać z Ignacego Grzegorza …

musierowicz2Świat Jeżycjady nie jest światem odrealnionym, pozbawionym problemów. Mama Doroty, pielęgniarka, pracuje w Norwegii. Została niegdyś porzucona przez narzeczonego i sama wychowywała córkę. W ich wiejskim domu wcale się nie przelewa, mają raczej niewiele pieniędzy, choć obie babcie i Dorota robią wszystko, by przetrwać a mama wybrała emigrację, by zarobić na rodzinę.  Jest jednak w bohaterach Musierowicz jakaś niezwykła siła, wewnętrzne dobro, które nie pozwala się poddać. Zachwyciła mnie babcia Mila (och, ona zachwyca mnie regularnie w kolejnych tomach Jeżycjady, ale tym razem zachwyciła mnie szczególnie) rozmawiając z wnukiem, Jędrkiem: „(…) zawsze trzeba brać w obronę słabszych, pomagać komu się da i w miarę możliwości nie dopuszczać do wyrządzania krzywdy .(…) Zsotaliśmy stworzeni wolni. Mamy tę wolność w sobie, w duszy. Ty też! Będziesz musiał strzec tej swojej wewnętrznej wolności, nie pozwól jej sobie zabrać. A już zwłaszcza uważaj, gdy ktoś ci każe nienawidzić – jakiegoś człowieka lub sprawy. Właśnie po tym poznasz, że ten ktoś chce cię zniewolić.” Piękne, prawda? I mądre. Chcę by moje dzieci miały te słowa w sercach i duszach, by właśnie tak żyły.

Czasami mi się wydaje, że w natłoku codziennych spraw tak ja – rodzic, jak i dziadkowie i babcie moich dzieci, zbyt mało rozmawiamy z nimi o sprawach ważnych, rozdrabniamy rodzinne rozmowy na drobne sprawy takie jak nauka w szkole i nie dyskutujemy już głębiej, poważniej. A przecież ta cytowana częściowo rozmowa Babi z Jędrkiem zaczęła się właśnie od spraw szkolnych i pięknie poprowadzona przez babcię Milę konwersacja zaprowadziła rozmówców do spraw kardynalnych, ważnych, podstawowych.

Och, ja kocham Jeżycjadę!

„Wnuczka do orzechów”
Autor: Małgorzata Musierowicz
Wydawnictwo Akapit Press, 2014

Jedna odpowiedz

Zostaw Komentarz