Australia według Basi

wpis w: Mama pisze | 0

australia1Dziś na „mamapisze” polecam książkę Basi – mamy dwóch niesfornych dziewczynek napisaną jeszcze przed etapem bycia żoną i mamą. „Australia” to relacja z jej niezwykłej podróży. 

Basię i Pawła znam z czasów studenckich. Studiowali razem z moim mężem. Wybrali modny i uważany wtedy za „dobrze rokujący” kierunek studiów – zarządzanie. Pod koniec czwartego roku zamiast startować w walkach o staże w korporacjach i rekrutacjach, postanowili wyjechać do Australii. Och, bynajmniej nie po to, by zdobyć jakieś nowe doświadczenia w tamtejszych instytucjach finansowych. Ich wiza studencka z pozwoleniem na pracę umożliwiła im zebranie funduszy na podróż przez Australię, bo jak pisze Basia: „(…) w Minter Ellison, olbrzymiej kancelarii, w której wykonywałam różne, raczej mało interesujące zadania, jak sortowanie dokumentów, uzupełnianie baz danych czy przepisywanie tekstów. Nie było jednak nudno. Pracę urozmaicali ludzie: Anglicy, Irlandczycy i Kanadyjczycy, ci wszyscy przychodzący i odchodzący tułacze, dla których praca w Minter Ellison była jedynie chwilowym źródłem utrzymania i oszczędności, koniecznością, która miała umożliwić realizację prawdziwych celów: podróży.”

Tak więc, gdy cała pozostała część znajomych ze studiów dzielnie wystartowała w wyścigu o dobre miejsca pracy, oni postanowili zatrzymać się, zaczerpnąć z życia tyle, ile się da przed tym skokiem w dorosłość, codzienność: „Wiosną 2000 roku oboje kończyliśmy ósmy semestr studiów i mieliśmy przed sobą przedostatnią sesję. Część znajomych szukała pracy, inni już ją rozpoczęli. My jednak nie chcieliśmy tak od razu poddać się temu, co już doświadczone i do przewidzenia: życiu w znanym mieście, pośród znanych ludzi, znanych radości i problemów. Czuliśmy, że chyba przyszedł czas na zmianę.”

 

W trakcie tej australijskiej podróży Basia zapisywała wrażenia i utrwalała wszystkie przygody, głównie motoryzacyjne, które im się przytrafiały. W ten właśnie sposób powstała świetna książka „Australia” wydana właśnie przez Wydawnictwo Bernardinum. Jej ogromnym atutem jest autentyczność i humor. Wstyd się przyznać, czytałam książkę podczas zajęć solfeżu, w których uczestniczyła moja córka w szkole muzycznej. Pozostali rodzice siedzieli spokojnie na krzesełkach obserwując swoje dzieci, które pisały dyktanda muzyczne ze słuchu, a ja niestety okropnie im wszystkim przeszkadzałam rżąc ze śmiechu… Choć muszę przyznać, że w Australii Basia i Paweł sporo przeżyli i nie zawsze było im wesoło. Pewnego dnia na ich drodze pojawił się emu i spowodował spore zmiany w podróżniczych planach tej dwójki.

Opowieść Basi polecam wszystkim mamom i tatom, bo może zbyt często jako rodzice wmawiamy naszym pociechom, że muszą dużo się uczyć, najlepiej ukończyć kilka fakultetów, pracować jeszcze w trakcie studiów, by potem rozpocząć karierę w zagranicznej korporacji i zarabiać dużo pieniędzy. Edukacja jest oczywiście bardzo ważna, praca i zarabianie również, ale oddech i dystans do życia, który daje podróż są także ważne. Mamy jedno życie, niezbyt długie, warto wycisnąć z niego jak najwięcej.

Dziś Baśka i Paweł pracują w znanym mieście, pośród nas- znanych sobie od dawna ludzi, mają dwie niezwykłe córki, psa przybłędę, kredyt hipoteczny i wciąż kochają podróże, choć wyjeżdżają raczej na typowe dwutygodniowe urlopy. Żyją podobnie jak wielu innych współobywateli. Myślę jednak, że ta australijska podróż bardzo ich wzbogaciła wewnętrznie, nabrali zdrowego dystansu do świata i są na pewno inspirujący dla swoich córek. Polecam.

„Australia”
Autor: Basia Dmochowska
Wydawnictwo Bernardinum, 2014

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz