Mama pisze: „Odliczanie mamy”

wpis w: Mama pisze | 0

„Mamo, sama mi mówiłaś, że jak się nie zapytasz, to nigdy nie usłyszysz odpowiedzi, nawet gdyby miała być ona pozytywna.” No i masz babo placek! Trzeba uważać, jaką broń wkłada się w ręce własnego dziecka, bo może jej kiedyś użyć przeciwko tobie. Ale na poważnie. Te słowa to święta racja, dlatego po namowach moich dzieciaków postanowiłam uruchomić na „mamaczyta” nowy dział. Będę tu od czasu do czasu wrzucać wierszowane historyjki, które zdarza mi się popełnić. Dziś pytam po raz pierwszy: Jak wam się podoba?

 

 

Odliczanie mamy

Włączyłam licznik dziś z rana.
Liczę ile razy usłyszę słowo „mama”.
Mamo – on bazgrze w zeszycie,
Mamo – przyniesiesz mi picie,
Mamo – majteczki mnie cisną,
Mamo – czy Toruń leży nad Wisłą?
Mamo – poproszę o kredki,
Mamo – ja chcę galaretki!
Mamo – co masz na obiadek?
Mamo – czy będzie dziś dziadek?
I jeśli rachuję poprawnie, choć w głowie już dawno mam zamęt,
To koło południa, jest dwieście trzynaście i dość mam liczenia. Amen.
Mamo – pomożesz, dziś matma jest trudna,
Mamusiu – buduję ci biuro,
Mamo – ta książka okrutnie jest nudna,
Mamo – zgubiłem gdzieś pióro!
I nagle jest „mamo” już trzysta dwanaście, gdy robi się ciemno i buro.
Przykrywam, całuję, pogładzę po głowie i słyszę: „Mama kochana…”
I chyba licznika nie będę już nigdy włączała z samego rana.
Wystarczy policzyć to jedno, ostatnie, wieczorne: „Kochana mama”.

22 listopad 2012

 

Zostaw Komentarz