Mama pisze: Matka i córka

wpis w: Mama pisze | 0

Pierwsza zauważa ją Mała. Zjeżdża ze świstem ze zjeżdżalni, podnosi głowę i dostrzega Ją. Ja jestem odwrócona. Asekurowałam Małą, ale podążam wzrokiem za zainteresowaniem mojej córki. I też Ją widzę. A właściwie je. –Włosów nie ma – oświadcza moje dziecko. – No nie ma – mówię patrząc na łysą kobietę z chustką na głowie, pozbawioną brwi i rzęs.

Jak zwykle w takich sytuacjach, gdy dziecko wypowie coś, czego my dorośli unikamy, boimy się, co funkcjonuje społecznie jako ‘niewypowiadalne’ zastanawiam się, jak najlepiej zareagować. – Nie mam włosów, ale moja Kasia ma loki – odpowiada z uśmiechem Ona. Ubiega mnie i jestem jej za to wdzięczna.- Włosy odrosną – mówię. Patrzę na dziecko w wózku, który stoi przed Nią. – Kasia chcesz się pobujać? – pytam. – To huśtawka dla dwojga, a moja córcia jest sama na placu zabaw i nie ma towarzyszki do wspólnego bujania – proponuję małej Kasi z blond lokami. I za chwilę dwie małe dziewczynki razem się bujają. Do góry, na dół, do góry, na dół…. A my, matki stoimy obok, przyglądamy się i trwamy w zgodnym milczeniu. Ale to nie jest milczenie wynikające ze skrępowania. Milczymy sobie wespół, ta cisza nas jednoczy w naszym wzajemnym szacunku, w naszym zrozumieniu wynikającym z przeżywania macierzyństwa. – Idziemy na oddział dzienny do szpitala, na porcję chemii. Kasia zawsze mi towarzyszy. – mówi Ona, a potem pakuje Kasię do wózka i odjeżdżają pod górkę, w kierunku szpitala. Patrzymy z Małą za tymi dwiema kobietami. – Wszystkiego dobrego w Dniu Matki – szepczę.

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz