Wielodzietność

wpis w: Mama pisze | 8

rita1Jak tu poinformować świat o piątym dziecku? – pytam sama siebie. Informacja o pierwszym potomku budzi potok gratulacji i uścisków, drugie wydaje się wszystkim dookoła dobrym pomysłem, by to pierwsze nie było samotne. Trzecie dziecko witane jest

Seeing product. Don’t. Using size cleaner run, online looking levitra with alcohol side effects has effaclar products thought version levitra best price natural spare product parts. Works seem hair.

już z pewnym dystansem. Wydaje się, że znajomi traktują je jako śmieszna wpadkę, pomyłkę. Czwarte przyjmowane jest z idiotycznym wyrazem zgrozy i zadziwienia jednocześnie. To absolutnie nietypowe, nie pasuje do schematów i standardów. A jeżeli jeszcze cała rodzina dobrze funkcjonuje, nie ma długów, żyje przyzwoicie, dzieci szalone, ale najedzone i jakby zadowolone z życia, to otoczenie ma totalny problem z zaszufladkowaniem takich wielodzietnych. No a tu piąte w drodze…

A przy okazji rodzeństwo piątego wygrywa różne konkursy przedmiotowe, jeździ świetnie na nartach, gra na instrumentach, angażuje się w wolontariat, pomaga sąsiadce odśnieżyć chodnik, nie używa brzydkich słów, pomaga koleżankom w nauce, a to przecież taka duża rodzina, to powinna być patologia… Nie wiem, czy do rodziców jedynaków podchodzą obcy ludzie na ulicy i pytają, jak rodzina radzi sobie finansowo.

Ja byłam sobie kiedyś w Sopocie nad morzem na spacerku z moją gromadą i życzliwy przechodzień zapytał, jakżeż to u mnie z pieniędzmi, bo TO (tu wskazał na dzieci) kosztuje. TO nie załapało na szczęście o co chodzi, bo nie przywykło do takiego traktowania. TO grzebało sobie dalej w piaseczku szukając bursztynów. Odpowiedziałam zainteresowanemu troskliwemu przechodniowi, że jestem po prostu milionerką (i poprosiłam o dyskrecję) a na dodatek uwielbiamy z mężem seks. Odszedł zaaferowany i zgorszony. Wiem, że moje piąte dziecię spowoduje sporo zadziwienia (jak to mówi Średnia). Cóż, intryguje mnie, że mnogość dzieci tak bulwersuje. Chyba jestem buntownikiem.

Też Cię zaciekawi:

8 Odpowiedzi

  1. Poszukując ciekawych inspiracji i pomysłów książkowych w celu uzupełnienia biblioteczki swoich pociech (dwóch na razie 🙂 ) natknęłam się droga Mamo na twojego bloga, podczytuje poszukuje, a dziś trafiłam na ten oto wpis i ………. NIE ROZUMIEM!!!!
    Młodsza córeczka ma roczek już nie możemy się doczekać z mężem kolejnego potomka – planujemy zaciekle i z determinacją 😀 , a otoczenie i znajomi którym otwarcie przyznajemy się, że chcemy kolejne dziecko patrzą na nas jak na kosmitów. Co za kraj, co za świat, w którym świadome, szczęśliwe rodzicielstwo kilkorga dzieci jest traktowane jak wynaturzenie! Obaj z mężem mamy wyższe wykształcenie wybudowaliśmy dom, nie za duży nie za mały, ale z myślą o minimum trójce dzieci. Może nie opływamy w luksusy, ale radzimy sobie nieźle. Czasem mam wrażenie , że ludzie nie decydują się na kolejne dziecko, nie dlatego, że nie chcą, nie mogą czy z obawy, że finansowo sobie nie poradzą, ale właśnie z obawy przed opinią innych…….. Proponuję kampanię społeczną o posiadaniu liczniejszego potomstwa ;D
    Pozdrawiam

    • Dziękuję za miłe słowa:) Wielodzietność jest po prostu pomysłem na życie. Nie dla każdego, ale wielodzietnych identyfikuje się niestety z marginesem społecznym. Czas to zmienić!

  2. Ostatnio w gronie rodzinnym wspomniałam o moich znajomych, którzy zdecydowali się świadomie na trzecie dziecko. Mnie to nie zaskoczyło, bo wiedziałam od dawna że planują liczniejszą rodzinę z minimum trójką dzieci, że moja koleżanka postanowiła zrezygnować z pracy, aby zająć się ich wychowaniem przynajmniej przez kilka lat- są fantastyczną rodziną i mają świetne dzieciaki, no ale kiedy wspomniałam przy stole jacy są fantastyczni, że decydują się na liczniejsze potomstwo, bo to teraz rzadkość itd to usłyszałam z ironią „No, 500 plus dostaną”… zamroziło mnie i nic więcej nie powiedziałam. Chyba na prawdę coś jest nie tak z naszym społeczeństwem. A nie jest to odosobniony przypadek. Pozdrawiam! PS: Gratuluję ciętej riposty do pana z plaży:)

  3. Dziś tu trafiłam przez przypadek poszukując inspiracji. Namiętnie czytamy książki dzieciom ale niestety ciężko wydobyć z tylu propozycji te które są warte uwagi. Sama chciałabym prowadzić takiego bloga – gratuluję Pani szczerze i tej formy pracy i tej formy rodziny.

    • Dziękujemy. Szepniemy na ucho, że pod postacią Mamayczyta kryją się dwie mamy- Gosia i Marta. Pozdrawiamy serdecznie:)

  4. Wlasnie Was odkrylam 🙂 i ciesze sie bardzo!! juz dodalam kilka pozycji do schowka w internetowej ksiagarni…Pozeram ksiazki tonami (literature dziecieca tez)ale czasem mam problem znalezc cos interesujacego dla mojej Maryli(12).Wymagam od niej czytania po polsku a poniewaz przychodzi jej to trudniej niz po angielsku ksiazka musi bys naprawde fajna..Dlatego tak sie ciesze ze Was znalazlam :D..Gratuluje wybornej odpowiedz na kometarz przechodnia hihih..Swoja droga ludzie potrafia byc okropni i zupelnie nie zmaceni w swych wypowiedziach..(Mam jeszcze autystycznego syna i tez nie jedno uslyszalam na ulicy ;] )Pozdrawiam goraco!

Zostaw Komentarz