Wojna i dziewczyny

I znowu będzie o wojnie. Wiem, pewnie wszystkie wpisy na tym blogu, w których przewijają się motywy wojenne są mojego autorstwa, ale jestem pod wielkim wrażeniem serii powstałej dzięki współpracy Muzeum Powstania Warszawskiego i Wydawnictwa Literatura i po prostu nie mogę się powstrzymać żeby o tych książkach nie wspominać.

Do tej pory uważałam, że jedynie Skandynawowie mają odwagę mierzyć się z tak zwanymi „trudnymi tematami”. Śmierć, depresja, przemoc, seksualność, odmienność, niepełnosprawność, to tematy, które są często poruszane w literaturze pisanej dla dzieci przez naszych sąsiadów z północy. Wydawało mi się, że my – Polacy raczej spraw [selkar id=105538]trudnych nie poruszamy albo dotykamy ich bardzo sporadycznie. Seria książek dla dzieci wydanych przez Wydawnictwo Literatura przy wsparciu Muzeum Powstania Warszawskiego nie porusza „trudnych tematów” z kategorii seks, depresja czy niepełnosprawność, ale dotyka tematu wojny i robi to w sposób niespotykany. Nie ma tu superbohaterów, którzy wcale się nie boją i nie płaczą. Świat nie jest dobry – polski i zły – niemiecki. Wojna z perspektywy dziecka, to niespodziewane zniszczenie świata dookoła i związany z tym strach.

Dla moich dzieci, które seria bardzo wciągnęła, ogromnym atutem książek jest ich autentyczność – są w nich przedstawione prawdziwe historie ludzi dotkniętych kataklizmem II wojny światowej. Starsze córki szybko zwróciły uwagę na Czy wojna jest dla dziewczyn? Pawła Beręsewicza z ilustracjami Olgi Reszelskiej. To wojna widziana oczami Eli, dziewczynki, której wojna zabiera tatę, sprowadza do domu dziwnych panów o tatę wypytujących, zatrzymuje w szpitalu mamę – lekarkę, zabija kolegę Antka i sprowadza bomby na jej miasto.

Na początku wojny Elę bardzo denerwuje kolega, który twierdzi, że wojna nie jest dla dziewczyn. Z czasem dziewczynka przekonuje się, że wojna niestety jest dla wszystkich w tym również dla dziewczyn. Czytając książki z tej serii uświadamiam sobie, jak wiele podobnych opowieści jest w naszych rodzinach. Przecież mój dziadek mieszkający w czasie wojny w Gdyni jako mały chłopiec odbywał co jakiś czas wyprawy na Kaszuby, do znajomych po jedzenie dla swojej rodziny – mamy i dwóch sióstr. Miał przecież zaledwie 8 – 9 lat i na pewno bardzo się bał samotnych podróży i niemieckich kontroli. Babcia mojego męża, pseudonim Malwa, była w czasie wojny łączniczką, wojna zabrała jej dwóch braci. Dziś te rodzinne historie opowiadam dzieciom szczególnie w okolicach Święta Niepodległości, by to narodowe święto, dla dzieci (i wielu dorosłych) niezrozumiałe, stało im się bliższe poprzez prawdziwe ludzkie historie. Polecam całą serię.

Czy wojna jest dla dziewczyn?
Autor: Paweł Beręsewicz
Ilustracje: Olga Reszelska
Muzeum Powstania Warszawskiego i Wydawnictwo Literatura

Zostaw Komentarz