O Julku Tuwimie wesoło

Myślę sobie, że my, dorośli tworzymy często pomniki spiżowe sobie i innym dorosłym. A dzieci tak bardzo lubią słuchać opowieści o tym, jak na przykład tata wlazł na wysokie drzewo i bał się zejść, mama wylała atrament na nowy dywan, a ciotka uwielbiała bekać przy obiedzie…

 

[selkar id=284262]Dlatego tak bardzo spodobała mi się opowieść o Julianie Tuwimie Agnieszki Frączek z pięknymi (jak zawsze) ilustracjami Joanny Rusinek. Bo oto okazuje się, że szacowny autor Lokomotywy był niezłym ziółkiem! Nie, wcale nie urodził się z piórem w ręce i rymem na ustach. Bardziej niż poezją, interesował się reakcjami chemicznymi, a nawet pirotechnicznymi (prawie wysadził w powietrze kamienicę, w której mieszkał), hodował jaszczurki i zaskrońce, przemawiał do ptaków i niemiłosiernie psocił. Na dodatek wcale dobrze się nie uczył! I uwielbiał zbierać najdziwniejsze na świecie książki: o diabłach, potworach, truciznach itp. Julek Tuwim był po prostu zwyczajnym, najnormalniejszym na świecie, psotnym dzieckiem! Wyrósł z niego wspaniały, dorosły Julian Tuwim.

Książka jest świetnie napisana, poprzetykana zabawnymi wierszykami i doskonale zilustrowana. Polecam serdecznie nie tylko w roku Juliana Tuwima.

Rany Julek! O tym, jak Julian Tuwim został poetą.
Autor: Agnieszka Frączek
Ilustracje: Joanna Rusinek
Wydawnictwo Literatura, 2013

Zostaw Komentarz