Grudniowe czytanie sobie

wpis w: Raczej na poważnie | 1

promic1Grudzień to miesiąc, który zachęca do czytania książek. Och, oczywiście jest na swój sposób zabiegany. Przygotowujemy się do świąt, kleimy z dziećmi ozdoby świąteczne, pieczemy pierniki, ćwiczymy role do jasełek, co ambitniejsi biegają na roraty, ale szybko zapadająca ciemność i zimno zapraszają do zaszycia się gdzieś, w jakimś ciepłym kącie z książką w dłoni … Czytam sporo z dziećmi i dzieciom, ale staram się także czytać sobie książki z założenia nie dla dzieci. W ramach odkrywania nowych tytułów sięgnęłam po propozycje Wydawnictwa Promic.

„Przeżyłem sowieckie łagry” Józefa Hermanowicza MIC, to książka dokument, wspomnienia z zesłania, więzienia na wschodzie. Czytam tą książkę i podsuwam ją Najstarszej, bo to tragiczna karta europejskiej historii. Jest to również opowieść uniwersalna, bo na świecie wciąż toczą się wojny, ludzie ludzi wysiedlają, przesiedlają i zsyłają do dalekich więzień. Mamy tu więc zapis pewnych wydarzeń historycznych, a z drugiej strony przekaz dający nadzieję, bo ksiądz Józef Hermanowicz pisze bez nienawiści. Winą obarcza system a nie ludzi. Wskazuje na nieludzkość tego, czego doświadczył akcentując jednocześnie wszelkie doznane od drugiego człowieka dobro. Zapis jego wspomnień, to również zapis zmagań z samym sobą. Autor – ksiądz pisze uczciwie o swoich dylematach, chwilach zwątpienia: „Drżę. Z jakiego powodu? To strach. Przerażenie tak głębokie, że nie daje spać, myśleć ani modlić się. Już nic nie wiem o sobie. (…) Na szczęście po trzech dniach strach minął sam.” Myślę, że właśnie ta uczciwość wobec czytelnika, to główny atut tej książki.

Dla wytchnienia i relaksu sięgam po „Morderstwo w klasztorze” Donny Fletcher Crow. To ciekawy kryminał ze zbrodnią w tle. Zaczyna się typowo, młoda dziewczyna odkrywa zwłoki. Potem wydarzenia nabierają tempa, zwłaszcza że trzeba cofnąć się do średniowiecznych mroków i przyjrzeć pewnemu burzliwemu romansowi …

Na deser klasyka, czyli powieść, którą raczej znamy z obsypanego Oscarami filmu niż czytamy. „Ben Hur” wydaje się powieścią idealną na święta, wszak to obok „Quo vadis” jedna z największych powieści religijnych a do tego tocząca się w czasach życia Jezusa.  Mamy tu splot romansu i tragedii a w tle postać Mistrza, czyli Jezusa, którego losy splatają się z losami głównego bohatera.  „Ben Hur” to opowieść o przyjaźni, miłości, niesłusznej karze, chorobie,  odtrąceniu, uzdrowieniu, czyli wartka akcja wpisana w krajobrazy ziemi świętej.  Warto zwrócić uwagę, że to nowe tłumaczenie powieści Lewisa Wallace’a przygotowane przez Andrzeja Appela.

Polecam.

„Przeżyłem sowieckie łagry”
Autor: Józef Hermanowicz MIC

„Morderstwo w klasztorze”
Autor: Donna Fletcher Crow

„Ben Hur”
Autor: Lewis Wallace
Wydawnictwo PROMIC

Jedna odpowiedz

  1. Chętnie przeczytałabym wszystkie, ale najbardziej wołają mnie wspomnienia Józefa Hermanowicza.

Zostaw Komentarz