Książka na koniec roku szkolnego?

wpis w: Raczej na poważnie, Rozmaitości | 2

W mamaczytowym domu nerwowe oczekiwanie na koniec roku szkolnego. Oceny zostały już wystawione, średnie podliczone, nastał sezon wycieczek i różnych „klasowych wyjść” – muzea, kina, parki itp.

Dzieci pracowały pilnie przez dziesięć miesięcy. Musiały wpasować się w nową reformę, dostosować, przystosować itd. Często okazywało się, że zmiany w programie nauczania są delikatnie ujmując niezbyt dobrze przygotowane i uczniowie wraz z nauczycielami musieli sobie z tymi zmianami poradzić.

Jestem przekonana, że moje mamaczytowe dzieci niezależnie od uzyskanych na koniec roku ocen na świadectwach, zasługują na nagrodę za pilną pracę. Nie podtykam im jednak pod nos wabika w postaci żywej gotówki za tak zwany „pasek” na świadectwie (znam wiele takich przypadków) a namawiam rodziców z klas moich dzieci byśmy zafundowali WSZYSTKIM DZIECIOM  z klasy, niezależnie od ocen i „pasków”, książki na koniec roku szkolnego.

Zwyczajowo w naszej szkole nagrody książkowe lub bony do sieci księgarskiej otrzymują tylko dzieci ze świadectwami opatrzonymi „paskiem.” Taka sytuacja mnie denerwuje. Oczywiście nagradzajmy najlepszych uczniów, ale myślę sobie czasem, że nagradzając wyłącznie tych z najlepszymi ocenami, zapominamy o tych, którym nauka przychodzi trochę trudniej, mają różne życiowe problemy, zawirowania i na ich świadectwach nie ma samych szóstek i piątek. Dla kogoś, kto ma problemy z matematyką, uzyskanie czwórki na świadectwie może być nie lada wyczynem. Ktoś inny nie ma zdolności językowych i walczy o trojkę lub czwórkę z języka obcego. Jeszcze inne dziecko przeżywa dramat rozstania, rozwodu rodziców i siłą rzeczy nie jest w stanie skupić się na szkole, lekcjach, nauce. Znacie takie dzieci, prawda?

 

Dlatego jako Mamaczyta, uważam że powinniśmy nagrodzić za trud nauki WSZYSTKIE DZIECI. I wcale nie popieram wymyślnych nagród, drogich prezentów …. Nie, dzieci uczą się dla siebie, nie jestem zwolenniczką motywowania poprzez drogie prezenty. Jestem za to miłośniczką literatury i bardzo się cieszę, że po raz kolejny udało mi się namówić rodziców z klas moich córek, byśmy kupili razem dobre, mądre książki dla naszych dzieci. Kupiliśmy różne tytuły, w zależności od czytelniczych upodobań dzieciaków. Wierzę, że zaprzyjaźnią się z tymi książkami podczas wakacji.

 

 

A jak jest u Was, w szkołach Waszych dzieci, kupujecie książki – nagrody?

2 Odpowiedzi

  1. U nas dostaje cała klasa, ale to pierwszaki;) Co będzie później, zobaczymy:) Jednak zgadzam się z Tobą, że nagroda należy się wszystkim!

  2. Zgadzam się z Tobą w zupełności! Moi chłopcy do szkoły co prawda nie chodzą, ale chciałabym żeby w przyszłości w ich klasie tez panował taki zwyczaj.

Zostaw Komentarz