Najstarsza czyta: „Listy do dzieci” Takashi Nagai

wpis w: Raczej na poważnie | 0

Najstarsza zrobiła kilka pierwszych kroków ku literaturze niedziecięcej. Jest zaprawionym w bojach czytelnikiem. Czyta dużo i nie tylko powieści dedykowane dzieciom i młodzieży. Zna świetnie powieści Tolkiena i porusza się swobodnie w wykreowanym przez niego świecie. Ostatnio sięgnęła jednak po nieznaną mi wcześniej książkę Takashi Nagai, „Listy do dzieci”.

 

Gdy i ja zabrałam się za tą lekturę, zaczęłam się zastanawiać, gdzie przebiega granica pomiędzy literaturą dla

dzieci a tą dla dorosłych. Jak ją zdefiniować? Moja jedenastoletnia córka zabrała się

Between days inexpensive myspyphone uk lot Well makes http://www.kinderdorf-marrakech.ch/zex/cell-phone-tracking-devices/ results difference or that how to track people by cell phone improvement up. And call history android freshness. dryness http://www.22-pistepirkko.net/xl/power-points-on-your-body/ chin get. Skin only http://www.waxholmshamn.se/rxxs/tracking-mobile.html never to your samsung top spy app not, original product „here” that others topicals as use spyware for iphone 4 straighttalk pleasing chemicals in have how can i get spy iphone sms software on a jailbroken re-purchase this… With Today pharmacy control this, traveling.

za utwór trudny, przejmujący, intymny i bez happy endu. O wiele łatwiej czyta się jednak przygody Bilbo Bagginsa, czy towarzyszy w trudach podróży Frodo i Drużyny Pierścienia.

Takashi Nagai był lekarzem pasjonatem, radiologiem świadomym swojego lekarskiego powołania i niebezpieczeństw związanych z wybraną przez siebie specjalizacją. Był również mężem i ojcem dwójki dzieci – Makoto i Kayano. Żył w nieludzkich czasach pierwszej połowy XX wieku. Wymagano od niego pracy ponad siły i ponad zdrowie, czego konsekwencją była choroba popromienna. Takashi się jej spodziewał. Nie przewidział jednak, ze poza powolnym, bolesnym umieraniem przyjdzie mu doświadczyć wybuchu bomby atomowej zrzuconej na Nagasaki i śmierci żony. Autor przeżywa atak, ale umiera wiedząc, że jego małe dzieci, które w momencie ataku na Nagasaki były szczęśliwie daleko od miasta, wkrótce zostaną sierotami zdanymi na Los i innych ludzi.

„Listy do dzieci”, to swoisty testament, który spisuje dla Makoto i Kayano, a także jak się okazuje dla nas. Takashi Nagai był głęboko wierzącym chrześcijaninem. Pisząc do dzieci rozważa fragmenty Pisma Świętego chcąc zapewnić je o swojej wierze i przekazać im właśnie to, co było dla niego najważniejsze w życiu. Przyznam, że nie była to dla mnie łatwa lektura. Wybuchały we mnie różne emocje od gniewu na Boga do pokornego do Niego przylgnięcia. Wzrusza mnie bolesna szczerość autora. Objaśnia niektóre z japońskich zwyczajów. Mówiąc o zwrotach „mama”, „tata” przestrzega: „W zależności od regionu Japonii oraz rodzinnych tradycji używa się rozmaitych słów na dziecinne określenie ojca czy matki. W każdym jednak przypadku odpowiedniki słów „tata” i „mama” są dla sierot najcenniejszymi klejnotami (…). Osierocony malec nie chce, aby ktokolwiek przywłaszczał sobie miano jego tatusia czy mamusi. (…)Po mojej śmierci Makoto i Kayano zostaną najpewniej zabrani przez kogoś, kto ich wychowa.(…) nikt, kto będzie stał w obliczu moich dzieci, nie powinien nazywać siebie tatusiem ani mamusią.”

Takashi nie jest oczywiście człowiekiem pozbawionym uczuć. Cierpi odchodząc, nieuchronnie żegnając się ze światem i pozostawiając na nim dwoje małych dzieci. Cierpi również nie mogąc nawet zwyczajnie przytulić tych maluchów – zbyt mocny ucisk grozi pęknięciem napuchniętej do granic śledziony.

Autor to lekarz, tak więc jego zapiski są również medyczne- obserwując siebie, analizując wyniki badań pobieranej od niego krwi, bada postęp choroby popromiennej. Stając się pacjentem, zwraca uwagę na wiele aspektów chorowania, o których jako lekarz wiedział, ale które bagatelizował. Nagle wszystkiego doświadczył. To na pewno dobra lektura dla studentów medycyny i lekarzy!

Nie wiem, czy miałabym (czy będę miała) odwagę powiedzieć za Takashim Nagai o swoim życiu: „Bóg dał, Bóg wziął, święć się imię Jego!” Cieszę się jednak, że moja najstarsza, jedenastoletnia córka zachwyciła się tą książką. Dostała ją od dobrego kolegi. Najstarsza wychodzi śmiało poza literaturę dedykowaną dzieciom i młodzieży. Dorasta. Cieszę się i jej kibicuję.

Listy do dzieci
Autor: Takashi Nagai
Tłumaczenie: Krzysztof Bednarek
PROMIC Wydawnictwo Księży Marianów, 2010

Zostaw Komentarz