Na Dzień Dziadka

wpis w: Raczej na poważnie | 0

Czy Wasi dziadkowie i Wasze babcie czytały Wam na dobranoc i na co dzień? Co czytali? Pamiętacie? My przechowujemy w naszej domowej biblioteczce książki, które czytane przez dziadków (jakoś tak się dziwnie składa, że tak mnie, jak i mojemu mężowi raczej czytali dziadkowie, babcie zdecydowanie rzadziej) zapadły nam szczególnie w pamięci.

„Robin Hood” Howarda Pyle’a, to ukochana książka mojego męża. Najpierw czytał mu ją dziadek Mieciu, potem on sam wielo, wielokrotnie, co doskonale widać po stanie tej niewielkiej książeczki. Mąż twierdzi, że dziś czytając przygody Robina słyszy głos dziadka. To niesamowite jaką więź może stworzyć wspólne czytanie, nie zapominajmy o tym!

Mnie powieść Pyle’a zachwyca pięknem języka (świetne tłumaczenie Włodzimierza Lewika). Mój dziadek czytał mi niemal wyłącznie książki historyczne. Gdy byłam młodsza, były to powieści Karola Bunscha, które uwielbiałam. Wystarczyło przymknąć oczy, przykryć się kocem, zanurzyć w miękkim, dziadkowym fotelu i świat Piastów czy Jagiellonów stawał się bliski, niemal namacalny.

Jak dobrze, że mieliśmy takich dziadków. Dziś patrzę w Niebo i się do nich uśmiecham.

Zostaw Komentarz