O dziewczynce, która zniknęła

Nie tak dawno, żaliłam się mojej mamie jakie to moja córcia urządza awantury. Na to mama odparła: „Musi się czasem poawanturować, żebyś wiedziała, że masz dziecko.” A potem przeczytaliśmy „Grzeczną” i słowa mamy nabrały jeszcze głębszego sensu. Pozwólmy dzieciom być niegrzecznymi, bo inaczej nam znikną.

„Grzeczną” wynalazła na bibliotecznej półce moja 3 letnia córeczka. Już nie raz udowodniła, że z masy przedmiotów bezbłędnie jest w stanie wyłuskać wszystko co różowe. I tak też stało się z „Grzeczną”. Kiedy ja przeglądałam zawartość półek, ona podeszła do mnie z różową książką i oświadczyła: „Biorę tą. Ta jest ładna.”. Tak wypożyczyliśmy „Grzeczną”.

Moja trzylatka wysłuchała „Grzecznej” w pełnym skupieniu, chociaż wydawałoby się, że to raczej nie książka dla takich małych dzieci. Jednak moja córeczka przejęła się losem Lusi i na swój sposób zrozumiała jej historię. A historia Lusi jest historią wielu małych dzieci, przede wszystkim dziewczynek. Lusia, śliczne dziecko, dobra uczennica, ułożona, czyściutka, nie dłubie w nosie, nie odzywa się nieproszona. „Kochana córeczka”, jak mówią mama i tata. Ale pewnego dnia, ta „kochana córeczka” po prostu znika. Wtapia się w ścianę. Nikt nie może jej znaleźć. To znikanie Lusi to stopniowy, ale nieuchronny proces.

Kiedy nagle mama, tata, nauczyciele, koleżanki orientują się, że Lusi nie ma, zaczynają się gorączkowe poszukiwania. Ale Lusia siedzi w ścianie. Jest „nieznajdowana”.
Ale nagle Lusię zaczyna coś drapać w gardle i pomału, pomalutku wydobywa się z jej grzecznego gardełka okropny krzyk. Lusia krzyczy, drze się, wali głosem jak młotem i rozwala ścianę. Lusia się uwolniła, ale to już nie ta sama Lusia: nieco umorusana, ubrudzona, poczochrana. Ale to nie koniec, nagle ze ścian zaczynają wychodzić inne „grzeczne” dziewczynki. Wszystkie kiedyś zniknęły i Lusia pomogła im się uwolnić. Nie wszystkie są małymi dziewczynkami. Jest też prababcia Lusi, ona też po cichutku, stopniowo znikała z życia swojej rodziny.

Lusi się udało, udało się też tym wszystkim „grzecznym”, którym Lusia wykrzyczała otwór w ścianie. Ale ile jest takich dzieci wokół nas? Ile dzieci już zniknęło? Kochani rodzice, nie pozwólcie waszym dzieciom zniknąć! Pozwólcie im chodzić z dziurą w spodniach, podłubać czasem w nosie, pokrzyczeć, potupać nogami i wytrzeć brudne ręce w sukienkę. Wtedy będziecie mogli powiedzieć: „Zobaczcie co za dziewczynka. Zobaczcie co za chłopiec.”

 

Grzeczna
Autor: Gro Dahle
Ilustracje: Svein Nyhus
Wydawnictwo EneDueRabe.

3 Odpowiedzi

  1. […] parę Gro Dhale (tekst) i Svein Nyhus (ilustracje) poznałam przy okazji lektury Grzecznej, o której pisałam jakiś czas temu. Książeczka o dziewczynce, która była tak grzeczna, że […]

  2. […] to, że traktuje ona o sprawach trudnych, nie unika tematu obojętności rodziców wobec dziecka (Grzeczna), nie boi się mówić o tym, że my dorośli widzimy nasze dzieci takimi, jakie chcemy, żeby […]

Zostaw Komentarz