Popłyńmy w daleki rejs

Zwykle kiedy siadamy do wieczornego czytania umawiamy się: „Dzisiaj jeden rozdział”, albo „Czytam do 30 strony.” Ale zdarza się tak, że kiedy rozdział się kończy, albo strona się zbliża i widzę proszący wzrok dzieciaków: „Mamo jeszcze!”, umowa trafia do śmietnika i czytamy dalej. Bo ja wcale nie chcę kończyć! Sama jestem ciekawa, co będzie dalej. Tak właśnie było, kiedy ostatnio czytaliśmy „Daleki rejs” Anny Onichimowskiej.

To historia o dwóch braciach, którzy nie bardzo za sobą przepadają. No może nie do końca: ten starszy nie przepada za młodszym, a młodszy wpatrzony jest w starszego jak w obrazek. Skąd ja to znam!

Chłopcy wychowują się bez taty, którego brak dotkliwie odczuwają. Narratorem w historyjce jest starszy z braci – Paweł. Chłopiec codziennie zagląda do skrzynki, licząc na to, że w końcu znajdzie w niej list od taty. I pewnego dnia go znajduje! Tyle, że list napisany jest dziecięcym charakterem pisma. Autorem listu jest niejaki Tajemniczy Dżejms.

Jakie to ekscytujące! Tajemniczy Dżejms proponuje Pawłowi, żeby wymieniali się listami zostawiając je w dziupli starego kasztana. I tak się dzieje. Okazuje się, że Dżejms ma podobne zainteresowania co Paweł. Chłopcy umawiają się na wspólny rejs i wspólne poszukiwania… taty! Pawła ta wymiana listów niezwykle wciąga. Lubi Tajemniczego Dżejmsa, tylko czasami wydaje mu się dziwne, że on tak dużo o nim wie. Wie jak miał na imię jego chomik,  wie co Paweł lubi, a czego nie lubi. Trochę to podejrzane. No i to, że Tajemniczy Dżejms przestaje nagle odpowiadać na listy dokładnie wtedy, kiedy młodszy brat Pawła, Kuba ma grypę. Zresztą Dżejms zbyt często o Kubę pyta. Za bardzo się nim interesuje.

I w końcu bańka mydlana pęka. Tajemniczy Dżejms się demaskuje – to Kuba. Paweł jest rozczarowany. Ale po rozmowie z mamą robi mu się jakoś lżej. W sumie to może nie jest tak źle. Wcale nie jest najgorsze to, że Tajemniczy Dżejms to Kuba, ale to, że nie będzie już listów w dziupli i dreszczu emocji, i tajemnicy. No i przede wszystkim nie będzie rejsu.

[selkar id=66998]Ale w sumie dlaczego nie? Po pewnym czasie Paweł dojrzał do tego, żeby porozmawiać z Kubą. Bracia ustalili, że listy będą nadal pisać, bo w końcu nie wszystko da się powiedzieć. Nie zawsze ma się ochotę rozmawiać. Niektóre rzeczy łatwiej przelać na papier. No i trzeba uzgodnić szczegóły rejs, a to łatwiej zrobić korespondencyjnie.

Podobała nam się ta książka i już wiemy, że następną pozycją, którą wypożyczymy w bibliotece będzie druga część – „Tatusiu, gdzie jesteś?”. „Daleki rejs” to piękna historia o trudnej relacji braci. My znamy to z autopsji. Mamy różne momenty, czasem zabawa się klei i wszystko idzie jak po maśle, a czasem byle drobiazg jest pretekstem do konfliktu. Trudno jest mieć młodszego brata, który chce robić wszystko tak jak my, który chce kumplować się z naszymi kolegami i ogląda te same filmy co my, chociaż my w jego wieku ich nie mogliśmy oglądać. Nie jest też łatwo być młodszym bratem. To ciągłe porównywanie: a on w twoim wieku to umiał, a on się nie boi tam iść. Nie jest łatwo.

Ale „Daleki rejs” to też piękna książka o tym, że nie wszystko jesteśmy w stanie sobie powiedzieć. Czasem po prostu się wstydzimy, a czasem nie podejmujemy próby rozmowy, bo boimy się reakcji. To książka o pisaniu listów. Nasze dzieci już nawet nie wiedzą o co w tym chodzi. Nie znają podekscytowania, które towarzyszy oczekiwaniu na list. Sztuka pisania listów umiera na naszych oczach. Mamy maile, telefony. Wszystko o sobie wiemy – na bieżąco. Zresztą ja też tęsknię za listami, które kiedyś znajdywałam w skrzynce…

Muszę napisać list i wysłać go do moich dzieci.

Daleki rejs
Autor: Anna Onichimowska
Ilustracje: Julian Bohdanowicz
Nasza Ksiegarnia, 2000.

Zostaw Komentarz