Produktywność! – moje nowe motto

wpis w: Raczej na poważnie, Rozmaitości | 0

Wrzesień tuż, tuż… Zbieram siły, by dopasować nasze rodzinne grafiki, spiąć je w całość, poukładać i tryumfalnie zapanować nad czterema grafikami szkolnymi (podwójnymi, bo dochodzi szkoła muzyczna), dwoma pracowymi (mąż & ja) oraz grafikiem indywidualnym Najmłodszego lat dwa. Do tych grafików obowiązkowych dochodzą jeszcze nasze zajęcia sportowe, hobby, kursy językowe … Sporo tego, co nie? Grafiki nam się rozrastają, dlatego dziś na mamaczytowym blogu zaprezentuję książkę nie tyle dla dzieci, ile dla rodziców, by ci mieli więcej czasu dla dzieci (na przykład po to, by wspólnie z nimi poczytać:).

nozbe1

„10 kroków do maksymalnej produktywności”, to książka napisana przez Michała Śliwińskiego, twórcę i CEO Nozbe – narzędzia do zwiększania produktywności, wykorzystywanego przez ponad 400 tys. osób na całym świecie. Michał to mąż wspaniałej żony, ojciec wesołej trójki i mój serdeczny kolega.

Dlaczego piszę o książce, która dotyczy produktywności na blogu o książkach dla dzieci? Piszę o niej, bo:

  • czas, to towar luksusowy, wciąż nam go brakuje
  • jesteśmy otoczeni czasopożeraczmi – smartfonami, telewizją, natłokiem informacji, rachunkami, mnóstwem e-maili, facebookiem proszącym wciąż i wciąż o scrollowanie … sami wiecie
  • sama, choć jestem naprawdę dobra w zarządzaniu czasem swoim i swoich bliskich, łapię się na tym, że pewne sprawy mi umykają, zapominam, ginę w natłoku spraw, zadań i zobowiązań…
  • na końcu najważniejsze, choć brzmi niby banalnie – mamy strasznie mało czasu, życie jest krótkie, warto MIEĆ CZAS dla siebie, bliskich i swoich pasji

Książki poradnikowe nie są moją ulubioną literaturą, nie czytuję ich zbyt często, książkę Michała polecam, bo porządkuje pewne sprawy i sugeruje rozwiązania, które NAPRAWDĘ się sprawdzają i wcale nie wymagają wielkich rewolucji w codziennym życiu. Michał stworzył narzędzie do wspomagania zarządzania czasem i aktywnościami, ale jego uwagi i wskazówki zawarte w tej publikacji są aktualne niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na wspomaganie się jakąś aplikacją, czy też nie.

Książka jest podzielona na dziesięć rozdziałów. Każdy z nich, to jeden krok w kierunku zapanowania nad codziennym chaosem. Krok pierwszy, to spojrzenie na sprawy codzienne – „(…) gdy umysł jest zaprzątnięty natłokiem spraw, nie da się zrobić nic konkretnego. Trudno być efektywnym, gdy myśli są rozproszone, wyciągnij kartkę papieru formatu A4 i zacznij na niej spisywać wszystkie sprawy, które masz obecnie na głowie. Wszystkie po kolei. Nieważne, czy są to kwestie błahe czy może duże cele strategiczne. (…) I jak? Wystarczyła jedna kartka? Założę się, że została przez ciebie zapisana drobnym maczkiem. (…) wiesz już, że faktycznie masz za dużo spraw na głowie i lepiej byłoby przechowywać je gdzie indziej. Michał proponuje uporządkowanie tych spraw i zminimalizowanie narzędzi, których używamy do zarządzania swoimi zadaniami i aktywnościami. Co z tego, że wszystko zapisujemy, skoro korzystamy jednocześnie z kalendarza ściennego, terminarza na smartfonie, trzech skrzynek emailowych, Messengera i szybkich zapisków przyczepianych magnesem na lodówkę? Warto uporządkować narzędzia, które mają nam pomóc w zapanowaniu nad czasem i zadaniami, by były naszymi sprzymierzeńcami.

Krok drugi, to ustalenie zadań, prac, spraw do zrobienia i spojrzenie na te, które są projektami, jako na proces, na który składają się różne zadania. I tak dla przykładu nowy wpis – recenzja na blogu,  to kwintesencja kilku czynności – przeczytania książki, napisania artykułu, dopasowaniu grafiki i zdjęć, publikacji, promocji w mediach społecznościowych. Zadanie skrzypce Najmłodszej w szkole muzycznej – oznacza odebranie jej ze szkoły, nakarmienie, zawiezienie na zajęcia, towarzyszenie jej w nauce i powrót do domu. Michał w swojej książce rozróżnia zadania od projektów. Zadania stosunkowo łatwo zrealizować, na projekty składa się często sporo czynności, trzeba je dobrze zaplanować.

Krok drugi, to ustalenie priorytetów. Nie damy rady robić wszystkiego równocześnie, takie podejście jest skazane na porażkę. Życie, to sztuka wyboru i wyłuskania tego, co istotne – „Odkryjesz, że czasem wystarczy realizacja małego zadania, aby cały projekt ruszył z miejsca, a założone cele znacznie się przybliżyły.”

Kolejne kroki, to skuteczność działania, praca w zespole, grupowanie zadań, okiełznanie dokumentów, zapanowanie nad e-mailami, regularne przeglądanie wybranego systemu zarządzania swoim czasem.

„Maksymalna produktywność, o której mówiłem w każdym rozdziale książki, to nie mordercza harówka i ślepe nastawienie na efekt. To styl życia. Podejście, które zakłada racjonalne planowanie, dobrze zorganizowane, skuteczne działanie i systematyczny rozwój. W rezultacie zyskujemy spokój, poczucie kontroli i spełnienia oraz czas, który można spędzić z bliskimi lub poświęcić na realizację swoich pasji” – te słowa są mi bardzo bliskie, mogę tylko przyklasnąć Michałowi. Mam mnóstwo spraw na głowie, borykam się z dobą, która jest zdecydowanie za krótka, jestem żoną męża, którego kocham i uwielbiam z nim randkować, mamy piątkę niesamowitych dzieci, obydwoje pracujemy i działamy wolontarystycznie, uprawiamy sporty. Wiemy z doświadczenia, że gdy tylko odpowiednio zarządzamy czasem i projektami, to większość planów nam się udaje i czerpiemy z tego ogromną satysfakcję. Za nami chociażby doświadczenie zaplanowania i przeprowadzenia rodzinnej podróży kamperem przez Dziki Zachód USA – prawie trzy wspólne miesiące w kamperze w ciągłej podróży!

Czy wystarczy przeczytać tę książkę, by lepiej zarządzać swoim czasem? Pewnie nie, ale ta książka prowokuje do przemyśleń i działania. Polecam szczególnie teraz, w okresie planowania nowych rodzinnych grafików!

„10 kroków do maksymalnej produktywności”

Autor: Michał Śliwiński

 

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz