Radykalnie – o Matce Teresie

wpis w: Raczej na poważnie | 0

matkaPokochałam Matkę Teresę jeszcze jako zbuntowana nastolatka. Pamiętam, że wydała mi się po prostu prawdziwa (w przeciwieństwie do wielu znanych mi wtedy dorosłych), święta twardzielka, tak niepodobna do zakonnic, które znałam, tak radykalna, konkretna. Następna fala fascynacji przyszła, gdy opublikowano korespondencję Matki zebraną w książce  „Pójdź, bądź moim światłem”. 

Nagle okazało się, że ta uważana za żyjącą w stałym kontakcie ze Stwórcą święta, całymi latami żyła w głębokiej ciemności, zdana na milczenie Boga. Po tym, jak słyszała Głos, który w pociągu do Dardżyling w Indiach, w 1946 roku wezwał ją do opuszczenia bezpiecznych murów zgromadzenia loretanek i życia w skrajnym ubóstwie pośród najuboższych z ubogich w hinduskich bustees, została przez Boga pozostawiona, opuszczona, jej Bóg milczał.  A tymczasem ona zajmowała się tymi, którymi nikt zajmować się nie chciał. W jej ramionach umierali trędowaci i wyczerpane z niedożywienia dzieci, pozostawieni na śmietniskach staruszkowie. Wkrótce dołączają do niej kolejne siostry. Żyją w skrajnym ubóstwie, a właściwie żyją skrajnym ubóstwem. Dziś sięgam po kolejną opowieść o życiu jednej z moich ulubionych świętych – „Pragnienie Boga. Opowieść o Matce Teresie.”

Polecam Wam przeczytanie reguły życia tych sióstr, jest niewiarygodnie radykalna. Dzięki temu są blisko tych, którym pomagają. Nie nawracają. Pielęgnują tak hinduistów, jak muzułmanów, czy chrześcijan. Wierzą, że dotykając drugiego człowieka, dotykają Chrystusa. Misjonarki Miłości nie tworzą organizacji, lecz wspólnotę. Ich radykalizm, radykalizm zapoczątkowany przez tą malutką siostrę z Albanii, zmienia świat. Powstają kolejne domy  na całym świecie. Biedy wszak nie brakuje.

Wraz z upływem czasu i rozrostem zgromadzenia narastały wątpliwości Matki. Była posłuszna Bogu, rozważyła wraz z arcybiskupem i spowiednikiem duchowym swoją drogę, powołanie do stworzenia nowego zgromadzenia w Kościele. A jednocześnie, gdy robi, to czego Bóg od niej chce, zostaje odtrącona, nie słyszy już Głosu, ten milknie, by nigdy nie powrócić. Teresa żyje w ciemności duchowej. A jednocześnie leczy trędowatych, obmywa chorych, podróżuje po całym świecie mówiąc ludziom o miłosierdziu. Drepcze w sandałach wykonanych ze starych opon samochodowych i prostym sari. Uparta, ratuje dzieci podczas wojny w Libanie, otwiera domy, przychodnie i inne ośrodki w dzielnicach przemocy i nędzy, tam gdzie inni boją się nawet na chwilę wjeżdżać samochodami. Wszak Jezus jej powiedział: „Moja maleńka, zanoś Mnie w nory biedaków.”  Rozczula mnie scena, gdy Ma przylatuje do zimnego Oslo po przyznaną jej Pokojową Nagrodę  Nobla (pieniądze będące nagrodą wykorzystano do zbudowania dwustu domów dla trędowatych). Odmawia nałożenia futra i kozaczków. Jej jedynym ustępstwem wobec ostrego skandynawskiego klimatu są … skarpetki.

Dlaczego tak się rozpisuję o Matce Teresie? Moja nastoletnia córka jest wciąż bombardowana opowieściami o tym, że powinna przede wszystkim dbać o SIEBIE, SWÓJ rozwój, SWOJE wykształcenie, SWOJE zdrowie i SWOJE samopoczucie. Oddaję w jej ręce „Pragnienie Boga. Opowieść o Matce Teresie” mając nadzieję, że historia tej świętej i jej radykalizmu zmusi moją córkę do refleksji. Czy żyjemy tylko dla siebie? Jaki ma sens to nasze życie? Pewnego razu jeden z dziennikarzy zapytał Matkę Teresę dlaczego nie tworzy systemów pomocy socjalnej, ma przecież tak rozległe wpływy, spotyka się z ważnymi osobistościami. Ona wtedy odpowiedziała: „Wie pan, kiedy człowiek znajduje na stercie śmieci umierającego zżeranego przez robactwo, nie myśli wtedy o rządach i ich budżetach. Podnosi go z miłością, myje i mu towarzyszy, dopóki on godnie nie umrze. (…) Moje siostry i ja jesteśmy rękami, które zajmują się ubogimi, każdym po kolei (…). Uważamy, że jest to ważne, jeśli nawet jest to tylko kropelka w oceanie.” Chciałabym, żeby moim dzieciom się chciało zauważyć słabszego, potrzebującego. Dlatego właśnie opowiadam im o takich osobach jak Matka Teresa. Muszę też stale o tym przypominać sobie, żeby choć na chwilę zerknąć dalej, poza siebie i swoich bliskich, tam gdzie ktoś potrzebuje mojej pomocy.

„Pragnienie Boga. Opowieść o Matce Teresie”
Autor: Charlotte Grossetête
Tłumaczenie: Agnieszka Kuryś
Wydawnictwo PROMIC, 2015

Zostaw Komentarz