Tochman dla Najstarszej

wpis w: Raczej na poważnie | 0

Najstarsza ma czternaście lat. Rozmawiamy ostatnio sporo o tym, co dzieje się na świecie. Jej młode, nastoletnie emocje porusza szczególnie sprawa uchodźców, wojna w Syrii, zamachy terrorystyczne. Trudno mi odpowiedzieć jej na pytania: Dlaczego wojny są tak do siebie podobne? Jak to możliwe, że człowiek co rusz buduje nowe obozy koncentracyjne? Dlaczego uchodźcy decydują się na niebezpieczną przeprawę przez morze? Ja wciąż wierzę w człowieka. Wierzę w lepszy świat, który staram się budować na co dzień, chociażby wychowując piątkę moich dzieci na wrażliwych, mądrych ludzi. Mam jednak pewność, że warto opowiadać im i o tym, co dobrego ludzi robią i o złu, by to zło się nie powtarzało.
Dziś dałam Najstarszej książkę Wojtka Tochmana. To jeden z podziwianych przeze mnie autorów. Wybrałam „Jakbyś kamień jadła”, reportaż w którym Tochman pisze o wojnie bałkańskiej. Towarzyszy antropolożce Ewie Klonowski w jej staraniach składania ludzkich kości, odnajdywania zaginionych zamordowanych ludzi. Przedstawia historie rodzin, dla których rok 1992, 1993 lub 1994 stał się kresem. Wojna zabrała ojca, matkę, dziecko, męża, brata … Sąsiad, nauczyciel, kolega z pracy stał się katem. Tak po prostu z dnia na dzień. Przyjaciel obrócił się przeciwko przyjacielowi. Nagle okazało się, że Serb i Muzułmanin nie mogą razem żyć.
Jest w tej opowieści wątek Ewy Klonowski, osoby niezwykłej. Chciałabym żeby moje dzieci wiedziały, że tacy ludzie, niestrudzeni w niesieniu pomocy i otuchy są pośród nas. Wiem, że to będzie lektura trudna. Pewnie wyciśnie sporo łez z oczu Najstarszej. Na przykład, gdy przeczyta: „W Komisji ds. Poszukiwania Zaginionych pamiętają, jak doktor Ewa ekshumowała koło Prijedoru: – Kopałam, wiedząc, że trafię na dzieci. Mnie jest wszystko jedno, czy wykopię dziecko, czy starca. Kości, to kości. Z tą tylko różnicą, że u dzieci kosteczek jest więcej, są mniej trwałe. No i trafiłam na takie kosteczki, jakich się spodziewałam. I na zabawkę obok – figurkę Supermana. Trzeba go było włożyć do plastikowej torebki. Nie mogłam. Trzymałam to w ręku, nade mną ojciec dziecka. Czułam, że nie dam już rady. Zacznę płakać.” Albo ten fragment: „Więźniów bito. Bili strażnicy, oficerowie śledczy, ale i zwykli ludzie z okolicy. Na teren obozu mógł wejść każdy, jeśli tylko był Serbem. Mógł wziąć w rękę coś ciężkiego (drąg, coś z metalu, łopatę), mógł wybrać sobie muzułmańskiego więźnia i bić. Zwykli ludzie z okolicy (rolnicy? rzemieślnicy? robotnicy?) korzystali z tej możliwości, po czym wracali do domu.”
Nie chcę jej przerazić tym reportażem. Chcę, by zrozumiała, że świat nie jest biało-czarny. Dobrzy Europejczycy, Amerykanie, Chrześcijanie a źli Muzułmanie. Nie każdy Serb był mordercą na tej wojnie, ale wielu z nich stało się niestety oprawcami swoich sąsiadów. Chcę, by zdała sobie sprawę, że żaden pakt pokojowy, na przykład ten kończący wojnę na Bałkanach w Dayton, nie zabliźni ran, które zrobiła wojna. Chcę, żeby wierzyła również w możliwość budowania świata bez wojen, lepszego. Chciałabym żeby budowała go krok po kroku, zaczynając od siebie.
„Jakbyś kamień jadła”

Autor: Wojciech Tochman

Wydawnictwo Czarne, 2008

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz