Umiem czytać: Zestaw do nauki czytania

wpis w: Raczej na poważnie | 0

wyrazy3Zestaw do nauki czytania składający się z książeczki „Olo i Mimo. Zakupy” oraz 50 dwustronnych kart  z różnymi wyrazami przybył pod naszą strzechę prosto od autorki serii pani Moniki Niziol-Celewicz. Do zestawu dołączona została ulotka dotycząca nauki czytania metodą Domana. Przestudiowałam ją wnikliwie. Naprawdę można nauczyć czytać już 3-latki? Ba, nawet 2-latki! No nie wiem… Najmłodsza ma lat 6 i choć zawsze czytaliśmy wspólnie bardzo dużo, dopiero teraz postanowiła sama odkrywać świat liter. Książeczka i karty sprawdziły się w naszym domu doskonale i dały nam mnóstwo frajdy. Coś używałyśmy ich nie do końca zgodnie z wytycznymi.

Przy okazji kontaktu z Panią Moniką, po raz pierwszy usłyszałam o metodzie Domana. Pewnie dlatego, że po prostu tematem się nie interesowałam. Wiem, że moi znajomi kupowali niegdyś podobne zestawy do nauki czytania dla swoich rocznych, czy 2-letnich pociech. Wiem, też że dzieje się tak zwykle, kiedy na świat przychodzi pierwszy potomek. Przy każdym kolejnym dziecku czasu jakoś mniej i rodzic stwierdza po prostu, że wcześniej czy później nauczy się wszystkiego. Jeśli bowiem chcemy nauczyć czytać malucha, musimy mieć wielkie pokłady cierpliwości i wykazać się niezwykłą systematycznością.

Nie mam wątpliwości, że – jak czytam w ulotce – małe dzieci uwielbiają się uczyć. Nie mam też wątpliwości, że małe dzieci potrafią zadziwić nas swoimi umiejętnościami. Skoro 3-latek może świetnie grać na skrzypcach ze słuchu, to czemuż by nie miał nauczyć się czytać?

Metoda Domana szczegółowo opisuje, jak powinna przebiegać lekcja nauki czytania. Zaczynamy od pojedynczych wyrazów, potem budujemy wyrażenia, proste zdania, aż w końcu dochodzimy do bardziej rozbudowanych konstrukcji. Więcej informacji na temat metody znaleźć można na stronie szkolatalentow.pl

Razem z Najmłodszą wykorzystaliśmy karty do wspólnej zabawy w czytanie. Nie do końca tak, jak opisuje to Doman. Losowałyśmy wyrazy na chybił trafił i szukałyśmy zabawnych zestawień. Wymyślałyśmy zdania i potem próbowałyśmy je odtworzyć z kart. Było dużo śmiechu i bardzo dużo czytania.

Myślę, że sama nie podjęłabym się zadania nauki czytania zgodnie z zaleceniami Domana. Podziwiam jednak rodziców, którzy się na to decydują. To okazja do stałego systematycznego kontaktu z dzieckiem, która z pewnością zaprocentuje nie tylko w obszarze nabycia przez dziecko czytelniczych umiejętności. To okazja do budowania więzi, zaufania i po prostu spędzenia razem czasu.

Najważniejsze jednak jest to, żeby dziecko czerpało z takiej nauki przyjemność. Czytanie ma służyć dziecku, nie rodzicowi. O tym też pisze Doman i mam nadzieję, że wszyscy rodzice, uczący swoje maluchy liter, o tym pamiętają.

 

 

Zostaw Komentarz