Basia i narty

basia-i-narty1Z Basią zawsze jest zabawnie, jednak tym razem chichotaliśmy jakby bardziej. Może dlatego, że sami doświadczyliśmy niemal wszystkiego, co wydarzyło się w książce „Basia i narty”? My także mamy w naszych szeregach niedoszłego narciarza. A tu zbliża się sezon i znów przyjdzie nam się zmierzyć z zimą, śniegiem, Najmłodszą i jej niechęcią do szusowania po stoku. Z Basią jest inaczej, ona chce jeździć, choć jej narciarska kariera nie jest wolna od upadków. Przeczytajcie!

Też macie podobne dylematy? Niemal wszyscy, lepiej (tata i chłopaki) lub gorzej (mama) jeżdżą na nartach i cieszą się perspektywą spędzenia wolnego czasu na stoku. Tylko Najmłodsza jakaś taka oporna. Woli sanki i spacery wśród straganów pełnych wszystkiego. A jak zmarznie, to przecież nie ma sprawy: herbata i wafelek w jednej z knajpek skutecznie rozgrzeją zziębnięte ciało.

No świetnie! Tyle, że z Najmłodszą musi być Dorosły. Co oznacza, że Dorosły wtedy nie jeździ, a w takiej sytuacji Dorosłemu nawet dwa wafelki i dwie herbaty nie poprawiają humoru.

Naprawdę liczymy na to, że w tym roku Najmłodsza w końcu się odważy i dołączy do naszego narciarskiego grona. To jeden z powodów, dla których sięgnęliśmy po „Basię i narty”. Drugi jest oczywiście taki, że wszyscy kochamy Basię wielką czytelniczą miłością, co powtarzam wszem i wobec, zawsze i wszędzie.

Przeczytaliśmy chichocząc. Potem nieśmiało zapytałam Najmłodszej, czy zimą będzie się uczyć narciarskiej sztuki tak jak Basia. Niestety nie padła oczekiwana przez nas odpowiedź.

Trudno. Z pewnością przeczytamy „Basię i narty” jeszcze kilkanaście razy.  Może wtedy szczęście się do nas uśmiechnie i usłyszymy z ust Najmłodszej upragnione: „TAK”

Basia i narty
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Marianna Oklejak
Wydawnictwo Egmont, 2014

Też Cię zaciekawi:

Zostaw Komentarz