Lasse i Maia na tropie tajemnic

Niezwykły jest fenomen książek o przygodach dwóch dziecięcych detektywów ze szwedzkiego (a jakżeby inaczej) miasteczka Valleby: Lassego i Mai. Wszystkie znajome mi dzieci, w których ręce trafiła choć jedna z „tajemnic”, były zachwycone lekturą. Wiadomo: po pierwsze wszystkie dzieci uwielbiają zagadki. Po drugie: wszystkie dzieci uwielbiają krótkie książki z krótkimi rozdziałami. Po trzecie: wszystkie dzieci lubią historie, które mają następny odcinek . Proste. Tylko dlaczego, zwykle to Szwedzi wpadają na takie genialne pomysły w temacie literatury dziecięcej?

Trudno wyliczyć wszystkie książki z serii „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai” autorstwa Martina Widmarka z niesamowitymi, ciut dziwacznymi ilustracjami Heleny Willis. Moje chłopaki przeczytały ze mną tylko jedną z nich – „Tajemnicę kina”. Potem wszystko potoczyło się tak szybko, że nawet się nie zorientowałam, kiedy każdy z nich pochłonął, co najmniej 6 kolejnych „tajemnic”. I męczą mnie nieustannie, że chcieliby więcej. A ja patrzę na listę części, których jeszcze nie przeczytali: „Tajemnica szafranu”, „Tajemnica meczu”. „Tajemnica szkoły”, „Tajemnica miłości”… Co wybrać? Wszystko? Czemu to takie drogie?!

[selkar id=49826]Pomysł na fabułę książek jest niezwykle prosty. Chciałoby się powiedzieć banalny. I genialny! Jest sobie dwójka dzieciaków. Mieszkają w małym miasteczku. W każdym miasteczku, małym czy dużym, dzieją się od czasu do czasu rzeczy dziwne. A Maia i Lasse , jak to dzieci, są najbardziej ciekawe właśnie wtedy, kiedy coś wydaje się być podejrzane. I rozpoczynają śledztwo. Czyli jest wątek kryminalny – świetnie! Ale uwaga, na początku każdej książeczki znajduje się mapa miasteczka, w którym rozgrywa się akcja. I znowu strzał w dziesiątkę – dać dzieciakowi mapę, a jest zadowolony. Widzi, gdzie kościół, gdzie cukiernia, i w końcu gdzie siedziba tytułowego biura detektywistycznego. A na koniec to, co najważniejsze – rozwikłanie zagadki. Uwielbiam te stwierdzenia pełne zadowolenia i tryumfu: „No wiedziałem już dawno, że to ona!” Właśnie o to chodzi – każdy może jak Lassei Maia rozwiązać kryminalne łamigłówki z Valleby. Duży, mały – każdy. Wystarczy przeczytać książkę, żeby się o tym przekonać. Właśnie dlatego, po przeczytaniu pierwszej „tajemnicy”, każdy młody czytelnik zapragnie więcej, i więcej…

Drodzy rodzice, szykujcie portfele, albo szukajcie dobrze zaopatrzonej biblioteki. „Biuro detektywistyczne” to świetny wybór, żeby pokazać dziecku, że czytanie jest naprawdę przyjemne i daje mnóstwo radości.

Biuro detektywistyczne Lassego i Mai
Tajemnica kina / Tajemnica cyrku / Tajemnica gazety / Tajemnica pociągu

autor: Martin Widmark
ilustracje: Helena Willis
tłumaczenie: Barbara Gawryluk
Wydawnictwo Zakamarki, 2011.

Też Cię zaciekawi:

3 Odpowiedzi

  1. Wyjątkowy blog. Szkoda że niewiele spotyka się takich stron
    w internecie. Zapisuję stronę do ulubionych, oby
    tak dalej! 🙂

  2. Cudowny blog. Szkoda że niewiele spotyka się takich stron w internecie.

    Zapisuję stronę do ulubionych, oby tak dalej!
    🙂

Zostaw Komentarz