O tym jak Findus poznał Pettsona

Początek roku szkolnego dał nam się we znaki. Planowanie, ustalanie – totalne szaleństwo. Czasu na czytanie mało… Dlatego sięgamy po naszą „klasykę” i wyciągamy z półki na chybił trafił. Jest! Pettson i Findus. Doskonały wybór. Tym razem, o tym „Kiedy mały Findus się zgubił”. Czytamy po raz niewiadomoktóry i tradycyjnie uśmiechamy się do kota i staruszka.

Wszyscy lubimy tę opowieść, bo z niej dowiadujemy się o początkach znajomości Pettsona i Findusa. Dla moich dzieci, które znały już kilka innych książek z serii o sympatycznym staruszku i jego kocie, ta część była niezwykła, bo przyniosła odpowiedzi na kilka ważnych pytań. Jak kociak trafił do Pettsona? Dlaczego Findus nazywa się Findus? Jak to możliwe, że kot nauczył się mówić?

Ja wam ich teraz nie zdradzę, przeczytajcie książkę. Sven Nordqvist wyjawia bowiem te tajemnice z właściwym sobie poczuciem humorem. Szkoda, żebym się tak po prostu wygadała…

„Kiedy mały Findus się zgubił” opowiada o tym, jak mały jeszcze kociak oddalił się od domu i wystraszony przez ogromnego potwora, który potem okazał się borsukiem, zaszył się w skrzynce na narzędzia. Siedział tam sparaliżowany ze strachu i czekał na swojego wybawcę. Pettson szukał go wszędzie, rwał włosy z głowy, ale kota nigdzie nie [selkar id=62066]było. Z pewnością szukałby go jeszcze dłużej, gdyby nie pomoc mukli, małych stworzonek zamieszkujących gospodarstwo staruszka. Mukle bywają złośliwe, przestawiając rzeczy nie na swoje miejsce, czy chowając różne przedmioty właśnie wtedy, kiedy ich najbardziej potrzebujesz. Ale tym razem okazały się niezwykle pomocne. Układając wskazówki z pettsonowych skarpet, szelek i innych części garderoby, te śmieszne skrzaty doprowadziły staruszka we właściwe miejsce.

A teraz Pettson i Findus siedzą sobie na ławie w kuchni, piją kawę i wspominają początki swojej przyjaźni. „Kiedy mały Findus się zgubił” to przede wszystkim cudowna opowieść o tym, że miło czasem powspominać dawne czasy, nawet, jeśli nie zawsze było kolorowo. Bo przecież w końcu wszystko dobrze się skończyło.

 

Kiedy mały Findus się zgubił
Autor: Sven Nordqvist
Ilustracje: autor
Wydawnictwo Media Rodzina, 2010.

Jedna odpowiedz

  1. Te historyjki o Findusie są naprawdę fajne, człowiek czasami sam chciałby się zaszyć właśnie w taką wiochę i uciec od naszej rzeczywistości do kurnika, kota i szczerbatych sąsiadek

Zostaw Komentarz