Dla rodziców (i dzieci) na wesoło

Koleżanka opowiedziała mi niedawno jak to jej nastoletnia córka zarzuciła jej zaniedbanie, opuszczenie i interesowanie się WYŁĄCZNIE młodszym rodzeństwem. – I wiesz – kontynuowała koleżanka – wprawiła mnie tą wypowiedzią w totalne osłupienie, bo poprzedniego dnia do północy sklejaliśmy z nią makietę Biskupina! 

Cóż, sytuacja wydała mi się dziwnie znajoma. Przypomniałam sobie wtedy uroczą, śmieszną do bólu brzucha książkę Marcina Wichy o dzieciach i ich postrzeganiu rzeczywistości – Klara. Proszę tego nie czytać. To pamiętnik Klary, która ma prawie dziewięć lat, brata i rodziców, którzy nie zawsze stają na wysokości zadania i bardzo często nie rozumieją człowieka dziewięcioletniego.

Mam swoje ulubione fragmenty, które czasami sobie przypominam, jak ten o zadaniu domowym: (…) mama pyta, czy odrobiłam wszystkie lekcje na jutro. To ja, że tak, tylko jeszcze potrzebuję orderu. No i się zaczyna. – Jakiego orderu? – pyta mama. – No, orderu dziadka. – Jakiego znowu orderu dziadka? Rodzicom wszystko trzeba tłumaczyć. Wyjaśniam, że normalnego. Z wojny. Zresztą nie musi być koniecznie order. Może być bagnet albo guzik, albo jakaś pamiątka. Mama od razu zaczyna się denerwować. – Skąd ja ci wezmę bagnet o tej porze? – Od babci (…) – Babcia urodziła się po wojnie. – Jesteś pewna? – pytam. Znacie takie sytuacje? Specjalne zadania domowe, o których potomstwo przypomina sobie w niegdysiejszej porze nadawania dobranocki?

A zaginione zabawki, które MUSZĄ zostać odnalezione pomimo, że wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że na przykład czas wyjść z domu do pracy lub jest piąta rano, weekend i można by sobie jeszcze posapać…. –Nie wiesz, gdzie mój biały kotek? – Co?! Gdzie?!- Mama aż się zrywa. Trzeba przyznać, że ona naprawdę się przejmuje moimi problemami. Natomiast tata dalej śpi.- Gdzie jest mój biały kotek? Ten z obróżką. – Przecież go trzymasz. – Ale to nie ten. (…) – Poszukamy go rano, dobrze? Wracaj do łóżeczka, kochanie – prosi mama. – Mhm, poszukamy go rano – mruczy tata przez sen. Tak to jest z rodzicami. W sobotę na wszystko się zgodzą, byle jeszcze pospać, a rano zaczynają kombinować. – Przecież już się nie bawisz pluszakami! Och, jakie to znajome. Polecam wszystkim rodzicom, zwłaszcza rodzicom nastolatków, lektura wysoce rozweselająca.

 

Klara. Proszę tego nie czytać!
Autor: Marcin Wicha
Ilustracje: Marcin Wicha
Wydawnictwo Czarna Owieczka Sp. z o.o. , 2011

Zostaw Komentarz