Rym cym cym, znajdź dziś rym

Ta książeczka, wracała do nas jak bumerang. Na naszych kartach bibliotecznych z pewnością odnotowane zostały przynajmniej cztery wizyty. Za każdym razem inicjatorką kolejnego przybycia książki w nasze progi była moja najmłodsza córcia. I za każdym razem radość z posiadania wierszyków Małgorzaty Strzałkowskiej „Rym, cym, cym, gdzieś mi z głowy uciekł rym” była większa. Cudownie jest przecież powtarzać rymowanki, które już się zna, prawda? Wie to każdy trzyipółlatek.

Pomysł Strzałkowskie na rymowanki w tomiku „Rym, cym, cym, gdzieś mi z głowy uciekł rym” jest tak prosty, że aż genialny. W wybranych wersach wierszy brakuje ostatnich wyrazów i kiedy czytamy je dziecku, musi ono samo spróbować wymyślić zakończenie niektórych linii.

[selkar id=119017]Podczas pierwszej lektury może okazać się to dość trudne (nawet dla nas dorosłych), ponieważ rymowanki opowiadają historie zupełnie niebanalne. Nie jakieś tam „Ala ma kota.” Dla mniej wytrwałych, pod każdym wierszykiem na dole przygotowane są podpowiedzi. Polecam jednak nie iść na łatwiznę i próbować samemu, a także zmobilizować dzieciaki do myślenia. O dziwo! Im może pójść nawet lepiej niż nam. Małgorzata Strzałkowska wymyśliła bowiem historie niezwykłe, „zakręcone”, niewiarygodne. Przypominające opowieści, które dzieci przynoszą z przedszkola, np. o żabach w żabocie, skaczących przy płocie, albo o jeżach, które w jeżynach tłuką talerze.

A jak już przeczytamy pierwszy raz, to potem musimy jeszcze raz, i jeszcze raz. W końcu znamy wierszyki na pamięć i wtedy dopiero zaczyna się najlepsza frajda. Trzylatek bierze książkę i czyta. W końcu prawie wszystkie rymy i tak wymyślił samodzielnie, a jak!

 

 

Rym cym cym, gdzieś mi z głowy uciekł rym
Autor: Małgorzata Strzałkowska
Ilustracje: Marcin Bruchnalski
Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza, 2007

Zostaw Komentarz