Przygody pewnej przytulanki

„Mamo, napisz, że mi się podobało” – powiedział Bartuś po lekturze „Tulcia”. „Też chciałbym taką gadającą przytulankę” – dodał. Bo bohaterem książeczki jest przytulanka, która opowiada swoje różne przygody, i te wesołe, i te smutne. Potem rozmawialiśmy o naszych przytulankach: o Tygrysku Bartka, Jeżyku Szymona i mojej Żyrafce (gdzie ona się podziała?!) Ciekawe, jakie historie mogłyby one nam opowiedzieć?

„Tulcio” był dla nas lekturą szczególną. Otrzymaliśmy ją bowiem od samej autorki – Magdaleny Piotrowskiej. Spędziliśmy z książeczką dwa miłe wieczory, podczas których Tulcio opowiedział o tym, jak został przytulanką Marysi i jak miłość dziewczynki tchnęła w niego życie. W jego pluszakowym życiorysie spotkają go rozmaite przygody, czasem bardzo dramatyczne. Nie będę o nich opowiadać, żeby czytelnikom nie odbierać przyjemności przeżywania ich razem z Tulciem.

Jestem pewna, że w wielu domach są przytulanki, które podobnie jak Tulcio miałyby mnóstwo historii do opowiedzenia. Jest też z pewnością cała armia dziewczynek i chłopców, którzy w swoje przytulanki tchnęli prawdziwe życie. Bez wątpienia jest też spore grono dorosłych, którzy w sobie tylko wiadomych szafach i szufladach schowali swoich przyjaciół z dzieciństwa – pobrudzonych, wyblakłych, z urwanymi uszami i oczami, ale cały czas najpiękniejszych.

„Tulcio” napisany jest z niezwykłą szczerością i prostotą. W końcu historyjkę opowiada pluszowy piesek. Tylko momentami czytając książeczkę miałam wrażenie, że ciut za dużo w niej słów, czasem opowieść snuje się jakby za bardzo naokoło… Brakowało mi też ilustracji. W takiej sympatycznej opowieści chciałby się mieć ich więcej. Wiem, chyba trochę się czepiam. Chłopcy słuchali lektury z zaciekawieniem i doskonale zrozumieli, co w książce było najważniejsze – relacja łącząca dziecko z przytulanką, ta niezwykła więź, między małym człowiekiem, a pluszową zabawką.

Pani Magdo! Dziękujemy za książeczkę o „Tulciu” i wywołanie w naszej gromadce przytulankowego tematu. Zaraz po lekturze Szymek rzucił się na poszukiwania Jeżyka: „Ostatnio widziałem go w pokoju Agusi…”. Bartek ubrał Tygryska w jego czerwony kaftanik, a ja poprawiłam stojącą na pianinie, wypchaną trocinami Żyrafkę, z przetrąconą szyją… Jaka ona śliczna!

„Tulcio”
Autor: Magdalena Piotrowska
Ilustracje: Marta Kondrusik
Warszawska Firma Wydawnicza, 2012

 .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s