Czary-mary Janusza Korczaka

Przez bite dwa tygodnie byliśmy zaczarowani. Ja, mój starszy syn Szymon i młodszy – Bartek. Zaczarował nas cowieczorny rytuał, wspólne czytanie „Kajtusia Czarodzieja” Janusza Korczaka. Zaczarował nas Kajtuś swoimi czarodziejskimi wygłupami i zaczarował nas Korczak – szczerością i otwartością z jaką o Kajtusiu co wieczór nam opowiadał.

Z okazji trwającego Roku Korczaka postanowiłam przeczytać moim chłopcom, choć jedną książkę jego autorstwa. Chciałam, żeby dla nas wszystkich była to lektura nowa, nieznana. Wybór padł na „Kajtusia Czarodzieja”. Nie wiem jak to się stało, że nie przeczytałam tej książki w dzieciństwie. Może dlatego, że to historia o chłopcu, a my dziewczyny wolałyśmy w owym czasie „Anię z Zielonego Wzgórza”.

Przez pierwsze dwa, trzy rozdziały oswajaliśmy się z książką. Napisana jest specyficznym językiem: trochę reporterskim, jakby poszarpanym. Krótkie, urywane zdania. Pisane szybko, czasem nieskładnie, jakby chaotycznie, chociaż pięknym, momentami poetyckim językiem. „Dlaczego tak?”- zastanawiałam się. Wkrótce jednak zrozumieliśmy. Taki właśnie jest tytułowy bohater – w głowie goni mu tysiąc pomysłów, działa szybciej niż myśli, ciągle za czymś goni.

„Kajtuś Czarodziej” to historia chłopca, jakich było i jest wielu: łobuziaka o dobrym sercu. Niespokojnego ducha. Kajtusia, którego prawdziwe imię brzmi Antoś, intryguje temat czarnej magii. Pewnego dnia odkrywa on, że posiadł czarodziejską moc. I Kajtuś zaczyna czarować. Jego czary są dokładnie takie jak on sam: czasem nieco złośliwe, na łapu-capu, więcej z nich kłopotów niż pożytku. Chociaż czarując Kajtuś rzadko ma złe intencje.

[selkar id=127603]Ale „Kajtuś Czarodziej” to nie tylko książka o czarach. To przede wszystkim książka o poznawaniu siebie, swoich ograniczeń, swoich dobrych i złych stron. O tym, ile błędów musimy popełnić i jakie bolesne konsekwencje ponieść, by wyciągnąć wnioski i po prostu się zmienić. To też książka o dobrych wróżkach. Wróżkach, które pod różnymi postaciami stają na drodze każdego z nas. Dostrzegajmy je i uczmy się od nich jak postępować.

Znam historię Janusza Korczaka, choć w jego pisma nigdy szczególnie się nie wczytywałam. Ale jest w „Kajtusiu” taki fragment, który dużo opowiedział mi o Starym Doktorze. To fragment, którego nie ma! Otóż, kiedy po całym paśmie mniej lub bardziej groźnych przygód Kajtuś trafia do zamku czarnoksiężnika, atmosfera robi się bardzo napięta. I właśnie wtedy, kiedy mają wydarzyć się rzeczy straszne, autor przerywa swoją opowieść. Usuwa całe jej fragmenty! Dlaczego?

Kiedy powieść powstawała Korczak czytał swoim podopiecznym niektóre jej części. Po lekturze tego kulminacyjnego rozdziału jeden z chłopców, bardzo się bał i miał w nocy straszne sny. Korczak postanowił wykreślić wszystkie sceny, które przyśniły się maluchowi. Potem przeczytał opowieść raz jeszcze. W takiej okrojonej formie zyskała ona aprobatę młodego słuchacza. A co na to autor? Tak po prostu usunął obszerne fragmenty swojego dzieła? Z powodu jednego przestraszonego dziecka? Korczak tak właśnie zrobił i wyjaśnia: „Chciałem, żeby książka była ciekawa. Nie chciałem, żeby była straszna i za trudna.” Nawet słowo jednego młodego słuchacza miało dla niego ogromne znaczenie.

„To trudna książka. Tę trudną książkę poświęcam niespokojnym chłopcom, którym się trudno poprawić.” Tak napisał Korczak w dedykacji. Tylko dlaczego znajduje się ona na końcu książki? Tak sobie myślę, że chyba po to, żeby nie czytać historii Kajtusia przez pryzmat tej adnotacji. Kajtuś to cudowna trzymająca w napięciu, pełna magii i zwrotów akcji powieść przygodowa. Korczak napisał ją dla dzieci, bo wszystkie dzieci lubią historie o wróżkach i czarodziejach.Owszem, książka Korczaka ma czegoś nauczyć, ale przede wszystkim ma ona bawić. Moim zdaniem, umieszczona na końcu dedykacja miała stać się tylko krótką lekcją, krótkim podsumowaniem, żeby tej zabawy nie zepsuć zbytnim moralizatorstwem.

To mądra książka. To książka o dziecięcym niepokoju ducha, tęsknocie, smutku i radości.  My współcześni rodzice też mamy w naszych domach takich Kajtusiów Czarodziejów, którzy często nie wiedzą jak spożytkować swoją czarodziejską moc. Uczmy ich jak być pożytecznymi.

Dziwne jest życie.
Życie jest jak dziwny sen.
Kto ma silną wolę i silną chęć służby ludziom, temu życie pięknym będzie snem.
Janusz Korczak

Kajtuś czarodziej
Autor: Janusz Korczak
Ilustracje: Tomasz Borowski
Nasza Księgarnia, Warszawa 1988

Wpis bierze udział w konkursie Blogerzy dla Korczaka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s