Wyszywana historia miłosna

Ile miłości, tyle miłosnych historii. Są wśród nich jednak te prawdziwie niezwykłe. Taka właśnie jest historia opowiedziana przez Joannę Gusztę w książeczce „Jak się poznaliśmy”. Jest ona zupełnie nietuzinkowa, z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że cała historyjka została przez autorkę  wyszyta. Po drugie, dlatego że jej główni bohaterowie zakochali się w sobie, kiedy ona gotowała zupę, a on… wpadł do tej zupy razem z warzywną mrożonką. Dziwne? Mojej trzyletniej córci wcale nie zdziwiło. Ona w swojej dziecięcej mądrości wie, że w życiu wszystko jest możliwe.

„Ta historia nie ma tekstu, więc każdy może opowiedzieć ją sobie własnymi słowami.” Takim zdaniem wita czytelników autorka. Nie czytelników, a oglądaczy-opowiadaczy. Ja z moją córcią opowiadamy sobie tę historię miłosną z mrożonką warzywną i zupą w tle, w taki oto sposób:

[selkar id=70757]Pewnego razu jechał żółtym samochodzikiem jakiś pan. W tym czasie pani spała sobie smacznie na kanapie w domu. Obok niej drzemał pies. Pan jedzie, jedzie i nagle nie zauważył wielkiej chłodni, i do niej wpadł. A tymczasem pani się obudziła i poczuła, że jest głodna. Zajrzała do lodówki, a tam pustki. A co słychać u pana? Okazało się, że wielka chłodnia połączona jest z fabryką, w której produkuje się mrożonki na zupę. Pani wyszła do sklepiku i kupiła taką właśnie mrożonkę. Nie spodziewała się, że jest w niej uśpiony, zamrożony jegomość.  I oto, kedy wrzucała mrożonkę do garnka, wypadła z niej niespodzianka w postaci młodego przystojniaka. Pan i pani od razu się w sobie zakochują. Jedzą razem zupę i idą na spacer. Potem się pocałowali. (O! A piesek robi kupę! – krzyczy moja córcia). Przyszła zima, pan z panią jeździli razem żółtym samochodem. Aż w końcu wzięli ślub! (O! A ona ma na ramieniu tatuaż ze znakiem mrożonek! – wtrąca starszy syn, który do tej pory udawał, że nie słucha).

I żyli razem długo i szczęśliwie. Czyli dokładnie tak jak powinno być w porządnej bajce. Także tej wyhaftowanej. Bo cała książeczka nie jest narysowana, ale wyszyta! Z niezwykłą precyzją i dbałością o szczegóły. Uważni „oglądacze” dostrzegą przewijający się tu i tam symbol „mrożonki”. Inni zauważą kubki, szklanki i miskę poustawiane w kuchennej szafce. Jeszcze inni zwrócą uwagę na zmieniające się pory roku. A ja szczególnie cenię sobie w książeczce tę niezwykłą miłosną historię. Kiedy przeglądam ją razem z moimi dziećmi, przypomina mi się bowiem moja własna. Może też ją kiedyś wyszyję…

Jak się poznaliśmy
Autor: Joanna Guszta
Wydawnictwo Ładne Halo, 2011.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s