Komiksowa nauka czytania

Sama zaczęłam. Na początku kupiłam „Tytusa, Romka i Atomka”. Jedna część, druga… I w końcu cała seria. Potem w domu zaczęły pojawiać się „Kaczory Donaldy”, przemycane w tornistrze, pożyczone od kolegów, albo kupowane w kiosku za kieszonkowe. Nagle zorientowałam się, że komiksy są w naszym domu dosłownie wszędzie, a moi chłopcy nie odrywają od nich oczu. Czytają w łóżku, przy stole podczas jedzenia i… w toalecie. Wtedy pomyślałam: „Dość!” I wiecie, co zrobiłam?

Schowałam wszystkie komiksy. „Tytusy” trafiły do szafy, „Donaldy” na najwyższą półkę. Co za dużo, to niezdrowo! Postanowiłam wydzielać moim chłopcom „komiksowe” racje.

Na szczęście szybko się opamiętałam. Przypomniałam sobie jedną bardzo ważną sprawę. Kiedy kupiłam starszemu synowi pierwszego „Tytusa, Romka i Atomka” on dopiero zaczynał samodzielnie czytać. Chętnie brał w ręce różne książeczki, podejmował próby, ale było za trudno i szybko się zniechęcał. Dopiero przy „Tytusach” zaskoczył. Pochłaniał część za częścią. A potem jakoś niepostrzeżenie z „Tytusów” przerzucił się na „Opowieści z Narni”.

Potem młodszy. Czytanie książek wprost ubóstwiał, ale… tylko w moim wykonaniu. Kiedy miał sam złożyć litery, rezygnował. Do momentu, kiedy… odkrył „Tytusa, Romka i Atomka”. Tak, muszę to uczciwie przyznać, moje dzieci nauczyły się samodzielnego czytania na komiksach. Baaaa! Na klasyce polskiego komiksu! Nie ma się czego wstydzić.

Tylko te „Kaczory Donaldy” mnie jakoś strasznie denerwują. One pojawiły się później i narobiły strasznego zamieszania. Jest ich tyle, że nie jestem w stanie opanować tej „kaczorowej” inwazji. Z „Tytusami” było dużo łatwiej. Tu liczba części jest ograniczona. Tymczasem „Kaczorów Donaldów” ciągle więcej i więcej!

Ostatnio w temacie komiksów nieco odpuściłam. Z kilku powodów. Po pierwsze, moi chłopcy poza komiksami czytają także dużo normalnej literatury. Po drugie widzę, że lektura komiksów sprawia im prawdziwą frajdę. Po trzecie, podsunęłam im komiks, który według mnie bije na głowę niejedną książkę przygodową pisaną prozą. Polujemy teraz wspólnie w bibliotekach i księgarniach na kolejne odcinki. A co to takiego? „Przygody Tintina”, ale o tym innym razem.

2 myśli w temacie “Komiksowa nauka czytania”

Odpowiedz na A właściwie to po co toto? | Komiks w bibliotece Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s