Historia niezwykła: Na szczęście mleko…

Najstarszy orzekł: irracjonalna i surrealistyczna. Średni dorzucił: zakręcona i trochę dziwna. Wspólnie orzekli: fajna. „Na szczęście mleko…” czyta się szybko i dosłownie jednym tchem. Przewracając kolejne strony podróżujemy od jednego niesamowitego wydarzenia, do kolejnego – jeszcze bardziej niewiarygodnego. Wszystko zaczyna się, kiedy mama wyjeżdża na delegację. W domu brakuje mleka. Tata wybiera się do sklepu i przepada…

Zagubiony ojciec rodziny w końcu pojawia się w domu z upragnionym mlekiem w dłoni. Kiedy jednak zaczyna wyjaśniać przyczyny swojego zniknięcia, historia zaczyna stopniowo przesuwać się w kierunku granicy z obłędem. Uprowadzony przez obrzydliwe, glutowate istoty z kosmosu, które przybyły na ziemię by ją przemodelować, następnie przetrzymywany przez piratów, w końcu uwolniony przez wynalazcę, profesora Steg, który jest… stegozaurem (dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że to rodzaj dinozaura). Przygód, tato ma niemało, a jedna dziwniejsza od drugiej. Czytając, naprawdę trudno przewidzieć, czego można spodziewać się na następnej stronie.

W książce mnóstwo jest świetnych pomysłów i zabaw językowych. Podróżujący balonem profesor Steg nazywa swój pojazd Latająco-Kulowym-Transporterem-Osobowym, a na orzechy kokosowe mówi twardo-włochato-wilgotne-biało-chrupy. W sumie dlaczego nie? W naszej rodzince już się przyjęło.

Moi męscy czytelnicy pokochali też glutowate stwory, które przypominają gigantyczne smarki. Wszystko, co zawiera w sobie elementy ohydy jest przecież fascynujące, nieprawdaż?

Historia okraszona jest świetnymi ilustracjami, piórka Chrisa Riddella. Bez nich z pewnością nie byłaby równie barwna i zabawna. Choć dla porównania obejrzałam sobie wydanie amerykańskie, które zilustrował Skottie Young. Te ilustracje wydały mi się jeszcze ciekawsze.

Warto też zauważyć, że „Na szczęście mleko…” to tak zwana „ciepła bułeczka”. Ekspresowo przetłumaczona przez Piotra W. Cholewę swoją premierę w Wielkiej Brytanii i w USA miała we wrześniu tego roku!

 

//

Na szczęście mleko…
Tekst: Neil Gaiman
Ilustracje: Chris Riddell
Wydawnictwo Galeria Książki, 2013

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s