Śmierć zapowiedziana

Bliźniacy Vicario nie mogli postąpić inaczej. Santiago Nazar pozbawił cnoty ich siostrę. Kiedy fakt ten wychodzi na jaw w czasie nocy poślubnej, pan młody oddaje świeżo poślubioną małżonkę rodzinie. Taka hańba, wymaga zdecydowanego działania. Już w pierwszym zdaniu “Kroniki zapowiedzianej śmierci” dowiadujemy się, że Santiago Nazar nie żyje. Potem wyruszamy na swoistą reporterską wycieczkę po miasteczku, w którym doszło do zbrodni. Wszyscy wiedzieli, że Santiago musi zginąć, choć jednocześnie nie dopuszczali do siebie tej myśli. Nikt nie uczynił nic, by ocalić amanta przed grożącą mu karą.

Wspominałam już, że fascynuje mnie estetyka literatury iberoamerykańskiej. Nie brakuje tu zmysłowości, cielesności i ekstremalnych emocji. Podobnie jest w “Kronice zapowiedzianej śmierci” Gabriela Garcii Marqueza. To nieco ponad stustronicowe dzieło kolubijskiego pisarza jest jednak niezwykłe także z innego powodu. Książka to prawdziwe arcydzieło konstrukcji. Już po lekturze pierwszych stron, wiemy dokładnie co się wydarzyło, jak i dlaczego zginął Santiago Nazar. Scena śmierci amanta opisana jest natomiast na ostatnich stronach powieści. O czym zatem pisze Garcia Marquez na pozostałych stu stronach książki? 

Z prawdziwie reporterską dociekliwością narrator rozmawia z długą listą świadków zbrodni. Jest wśród nich rzeźnik Faustino Santos, do którego bracia Vicario przyszli tuż przed zbrodnią, żeby naostrzyć swoje noże. Faustino Santos usłyszał wówczas wyraźnie jak oświadczyli: “Idziemy zabić Santiago Nazara”. Rzeźnik puścił to mimo uszu i stwierdził, że z pewnością byli pijani. Stanowcze oświadczenie braci usłyszały także dwadzieścia dwie inne osoby. To właśnie dlatego narrator stwierdza, że “nigdy nie było śmierci bardziej zapowiedzianej”.

Mi najbardziej utkwiła w pamięci ostatnia scena. Santiago Nazar trzykrotnie ugodzony ostrymi jak brzytwa nożami rzeźnickimi upada w kałuży krwi. Daje radę się podnieść i lunatycznym krokiem idzie do swego domu, podtrzymując wypływające mu z brzucha wnętrzności. By zaoszczędzić drogi, przechodzi przez dom Poncho Lanao, który wraz z rodziną właśnie zasiada do śniadania. Poncho pamięta ową scenę przede wszystkim ze względu na “straszliwy smród gówna”.

Santiago idzie dumnie, wchodzi do domu swojej, ciotki oświadcza jej, że został zabity, a przed ostatecznym upadkiem dba o to, by “strzepnąć ręką ziemię, która została na jego wnętrznościach”.

Garcia Marquez zafundował nam wyjątkowy reportaż o zbrodni, w którym obnażył małomiasteczkową mentalność. Doskonale odmalował obraz społeczności, która w imię niepisanego prawa wendety przyzwoliła na śmierć człowieka. Dlatego, że zhańbił Angelę Vicario czy raczej dlatego, że w jego żyłach płynęła arabska krew? 

Kronika zapowiedzianej śmierci
Autor: Gabriel Garcia Marquez
Tłumaczenie: Carlos Marrodan Casas
Państwowy Instytut Wydawniczy 1991

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s